Z rozbawieniem obserwuję, że niektórzy z prawdziwym obrzeniem i zdumieniem przyjęli nagrania, które pokazują, że "elity" państwa - ministrowie, prezesi najważniejszych instytucji w Polsce - stosują tak zwane dwójmyślenie: oficjalnie starają się "ą, ę, bułkę przez bibułkę", a gdy sądzą, że nikt postronny ich nie obserwują, dają upust słownictwu rynsztokowemu.
(Przypomnę, że tłumaczenie mnogiej obecności "k...w" i "ch...w" prywatnością jest zupełnym zdziczeniem obyczajów, gdyż "Kodeks etyki służby cywilnej" wyraźnie nakazuje zachować przyzwoite maniery również poza pracą).
Moje rozbawienie bierze się z faktu, że prawda o rynsztokowej proweniencji obyczajów członków PO wiemy z absolutną pewnością co najmniej od momentu, kiedy to Janusz Palikot, wówczas wiceszef PO, w wywiadzie dla dziennka "Polska" powiedział, co następuje:
Oczywiście, możnaby przypuszczać, że skandaliczne sformułowanie było czymś jednostkowym, co się Palikotowi wyrwało, ale co jednak jest dalekie od obyczajów Platformy. Możnaby, gdyby nie fakt, że osoba z samego matecznika PO, sam - orkiestra, tusz! - Andrzej Olechowski - powiedział o tym zdarzeniu tak:
http://wiadomosci.onet.pl/kraj/krew-i-sperma-to-opisuje-stosunki-w-po/g2fh4


Komentarze
Pokaż komentarze (20)