Dziennikarz "Wprost" zapowiedział na Twitterze, że niedługo ukażą się kolejne "taśmy". Podobno mają być "mocne i nie od kelnerów". Społeczeństwo zamarło w pół gestu. Blogerzy i dziennikarze spekulują, kto tym razem nam się objawi w pełnej - nieco intymnej - sytuacji "w zasadzie prywatnej, ale za służbowe pieniądze".
Ja, oczywiście, też jestem ciekawa, nie mam jednak zamiaru niczego wieszczyć. W tzw. "aferze podsłuchowej" zapowiedzi mocnych rzeczy pojawiały się kilkakrotnie, ale - dziwnym sposobem - jakoś to się rozmywało. I właśnie ten aspekt podsunął mi pewien trop w sprawie "kelnerów".
Na ogół w społeczeństwie przeważa opinia, że taśmy wypłynęły, aby rząd do czegoś zmusić. Jak to ujął premier - nie ugnie się przed szantażem i nie poda się do dymisji. A ja myślę, że, istotnie: szantaż to dobre słowo.
Tylko, czy ten szantaż jest dopiero teraz? ... Czy może podsłuchiwani byli szantażowani już od dawna - tyle tylko, że do tej pory jakoś tam się wykupoywali? ... Pieniędzmi, wpływami, może - głosowaniami? .... Kto wie - ustawa o (tu proszę wpisać dowolny tytuł) może powstała pod wpływem szantażeu?
Nikt nie wie, kto podsłuchiwał, jak długo, ile taśm się nagrało. A może - może - "band kelnerów" było więcej? ... Może faktycznie, jak premier sugerował, podsłuchy były założone przez Rosjan i teraz Putin steruje Polską z tylnego siedzenia? ...
Ten rząd musi się podać do dymisji natychmiast. Zwłaszcza, jeśli szef rządu ma rację!


Komentarze
Pokaż komentarze (32)