Właśnie teraz zaczyna się sezon na warzywa korzeniowe. Wiosną - wiadomo, jesz nowalijki na własną odpowiedzialność (najlepiej mieć wtedy prywatne ubezpieczenie zdrowotne). Latam - no litości! Latem to się robi chłodniki, lody i sorbtety, o marchwiach i pietruchach ani pomyślisz ...
Ale na jesieni wykopuje się z ziemi te kolorowe, jędrne, nastrzykane witaminami i solami mineralnymi, tanie cudeńka ... i, oczywiście, aż korci, żeby coś z nich zrobić. Ja proponuję zupę-krem: w końcu, tak z ręką na sercu, KTO NIE LUBI CZEGOŚ TAKIEGO?!!
Jedną dużą cebulę, jeden średni seler, 5 średnich marchwi, 2 papryki (czerwoną iżółtą), główkę czosnku (no przecież chyba nie seplenię - wyraźnie napisała, że głowkę, nie ząbek!) i papryczkę czuszkę tudzież kawałek kapusty białej myjemy, obieramy, usuwamy wątpia ... no, wiadomo. Cebulę niedbale kroimy w dużą kostkę i w docelowym garnku, na malutkiej łyżeczce oliwy, szklimy leciutko. Dorzucamy seler byle jak pokrojony na kawałki i grubo krojone plastry marchw oraz kapustę i kawałek lubczyku, jeśli mamy, ci świetnie robi i na smak zupy, i na pożycie małżeńskie.. Dusimy po przykryciem, z dodatkiem szczypty soli, mieszając od czasu do czasu. Gdy warzywa nieco zmienią kolor, dla towarzystwa dodajemy czosnek (tylko wampiry boją się czosnku!) i pokrojoje papryki. Dolewamy tyle wody, by ledwo-ledwo zakryła warzywa, i gotujemy do miękkości - oczywiście z dodatkiem sosu sojowego lub marmite.
Gdy korzonki zmiękną, zupę studzimy i miksujemy dowolną metodą (jak kto lubi, to i widelcem - a niby czemu nie? ...)
Zupoa idealna dla odchudzających się, bo jeden talerz nasyci cały żeński internet. No, i dla dzieci-niejadków oraz mężów-wielbicieli schabowego, co to za ujmę sobie poczytują obecność na talerzy czegoś więcej, niż zwykłego garnituru.
Oczywiście, to jest BAZA. Można ją dowolnie modyfikować - zamiast kapusty dać brokuły lub kalafior, zamiast selera - pietruchę. Można dodać salsefię (jeśli już kryzys mocno przycisnął - ja nie lubię). Można doprawiać dowolnie, dodać śmietanę lub mleko kokosowe, a nawet wkroić kostki dowolnego mięsa ...
... bo to jest KONCEPCJA, a nie przepis. A najlepiej smakuje sama. Ale dzieci i mężowie uwielbiają z kostkami grzenek usmażonych bez tłuszczu. Czemu im nie zrobić tej maleńkiej przyjemności? ....


Komentarze
Pokaż komentarze (13)