Animela Animela
327
BLOG

Leki z zielonej apteki

Animela Animela Rozmaitości Obserwuj notkę 13

Jeśli ktoś miałby kaprys i życzenie uniezależnić się od kaprysów farmacji - bodaj nawet szczątkowo - może to zrobić, łatwo i tanio, właśnie w tej chwili. Bo to właśnie ten czas, zaśpiewajmy za Bajmem, gdy Prunus sylvestris, czyli nasza rodzima sosna, wydaje nowe przyrosty. Oczywiście, dużo zależy od położenia geograficznego, nasłonecznienia i innych uwarunkowań, ale - generalnie - właśnie teraz można udać się tego pięknego drzewa i uszczknąć mu nieco jego skarbu. Dziś dzień był wymarzony, bo po deszczu, ale jutro też będzie dobrze.

Oczywiście, szukamy drzewa z dala od ruchliwych szos i innych nieprzyjemnych wyziewów - aż mi głupio, że to piszę, proszę z góry o wybaczenie! Nie atakujmy ubiegłorocznych drzewek - niech mają czas trochę podrosnąć. Nie wyłamujemy też wszystkich przyrostów - najlepiej po jednym z każdego końca gałęzi.

Bonzaiści ovczwiście wiedzą, ogrodnicy - również ... ale na pewno każdy sobie poradzi!

Ja nazbierałam pół łubianki, co wystarczyło mi na półtoralitrowy słoik.

Pędy kroimy w miarę drobno i układamy w słoju warstwowo, przesypując cukrem. Na wierzchu musi być cukier. Słoik przykrywamy gazą lub (co ja praktykuję i co jest wygodniejsze) podziurkowaną przykrywką. Słoik stawiamy w miejscu ciepłym, ale nie nasłonecznionym - bo słońce zabija wiele dobra z tych pędów. Jeśli już musi to być parapet od południowej strony, to zróbmy słoikowi jakieś gustowne ubranko - najlepiej czarne.

W miarę upływu czasu zawartość słoika będzie osiadać. Dobrze jest od czasu do czasu energicznie nim wstrząsnąć, a potem - w miarę potrzeby - dosypać cukru. Niektórzy używają miodu: ja tam nie jestem wrogiem, ale sporo osób jest uczulonych.

Gdy już wydusi się cały sok - po kilku tygodniach - przecedzamy go, a potem rozlewamy do malutkich słoiczków. Wiele ich nie będzie, bo jednak sosna nie jest aż tak soczysta, jak maliny :)

Ja syrop z pędów sosny znam z dzieciństwa, bo moja babcia - pani, która nigdy nie pracowała zawodowo, za to potrafiła wszystko z zakresu prac domowych - takim syropem leczyła wszystkie swoje dzieci i wnuki. Nie tylko nim, niestety ... O wiele gorsze było gorące mleko z miodem, masłem i drobno posiekanym czosnkiem ... Za to na herbatę lipową osłodzoną syropem malinowym z rozkoszą godził się każdy! I to było całe leczenie babci ... ale wszystkie leki były nie tylko własnej roboty, ale i z własnego zbioru lub uprawy ....

 

Animela
O mnie Animela

Jestem człowiekiem - przynajmniej się staram.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (13)

Inne tematy w dziale Rozmaitości