Wczoraj miałam rzadką okazję wysłuchać nie tylko „Poranka Tok FM”, ale również komentarzy po godzinie 8.00. Prowadzącym był Piotr Kraśko, a gościnnie u niego wystąpili: Jolanta Pieńkowska, Renata Grochal i Michał Szułdrzyński.
Pominę część poświęconą Kukizowi – wychodzę z założenia, że wszelkie analizy, które uwzględniają „ruch Kukiza”, a nie odnoszą się do „ruchu Stonogi”, są z samego założenia zafałszowane i je bojkotuję. Natomiast pozostała część dyskusji była … no właśnie nie wiem, jak to określić. Sponsorowana? Głupia? ... Z jednej strony – kusi ta pierwsza opcja, ale znów z drugiej – przecież nawet kupieni ludzie, gdyby mieli choć odrobinę inteligencji, staraliby się zachować przynajmniej pozory niezależności. Więc – jednak głupota? … Chociaż, krakowskim targiem, może po prostu: dwa w jednym! (wyłączam z całości analizy p. Szułdrzyńskiego, który właśnie STARAŁ się zachować pozory obiektywizmu).
Komentatorzy byli w zasadzie zgodni co do jednego: ekonomiczne propozycje zgłoszone przez Szydło są populistyczne, zaś ekonomiczne propozycje premier Kopacz są zasadne. No bo tak: podatek nałożony na banki i hipermarkety spowoduje przerzucenie kosztów na klientów (rzucony przez Szułdrzyńskiego przykład Węgier, gdzie to nie nastąpiło, został pominięty milczeniem), a już dodatek na dzieci to kuriozum. I głupie to, i niepotrzebne … Natomiast zerowy PIT dla młodych ludzi oraz zwalnianie z podatków firm, które zatrudniają na podstawie umowy o pracę, nie zaś na „śmieciówki”, to pomysł znakomity i nieobciążający budżetu nadmiernie – zresztą, państwo dziennikarstwo „wierzą”, że wyliczenia pani premier opierają się na solidnych podstawach.
Natomiast państwo dziennikarstwo odmawiają przyjęcia na wiarę wyliczeń pani Szydło i żądają – unisono – aby ktoś z PO zrobił kontrwyliczenie i na tej podstawie dał odpór PiS-owi. Na co pani Grochal przytomnie zauważyła, że przecież redaktor Gadomski w Gazecie Wyborczej takie wyliczenie zrobił i mu wyszło, że to wszystko się „nie spina” …
Pisałam już, że opodatkowanie banków i sklepów wielko powierzchniowych jest złe? … No, to napiszę jeszcze, że przewalutowanie kredytów we frankach po kursie z dnia umowy – jak to zrobiono na Węgrzech – też jest złe, bo przyniesie ogromne straty bankom … I muszę powiedzieć, że w tym momencie wzięła mnie ciężka cholera na to całe towarzystwo. Czym innym jest bowiem gadanie głupot czy popieranie – ostentacyjne – partii rządzącej, choć z etyką dziennikarską ma to mało wspólnego. Jeśli jednak dziennikarze po prostu kłamią – to tu już jest kryminał. Bo ludzie na ogół ufnie łykają medialne informacje, nie sprawdzając ich – mają więc wypaczony obraz rzeczywistości.
Trudno mi uwierzyć, że dziennikarze z wieloletnim doświadczeniem naprawdę sądzą, że przewalutowanie frankowych kredytów po kursie z dnia zawarcia umowy generuje koszty dla banku. Tak może myśleć pan Jasio z warzywniaka, ale nie człowiek, który na komentowaniu wydarzeń ekonomicznych zjadł zęby. Otóż takie przewalutowanie dla banku nie jest STRATĄ, lecz MNIEJSZYM ZYSKIEM SPODZIEWANYM. Różnica jest zasadnicza – bank na tej operacji NIC nie traci. Po prostu nie zarobi aż takich kroci, jakie mógłby zarobić bez operacji przewalutowania! I muszę powiedzieć, że to jest tak oczywiste, że tylko osobnik o IQ poniżej 80 może bezkarnie tego typu bzdety wygadywać!
Na koniec jeszcze pani Pieńkowska błysnęła plusem ujemnym twierdząc, że skierowanie ustawy o In vitro do Trybunału Konstytucyjnego to „ręce opadają”, a pani Grochal – żądaniem, by o in vitro nie dyskutowali politycy, tylko lekarze … Projekt, który został przygotowany przez polityków i przez polityków ma być uchwalony, ma być przez opozycję klepnięty bez dyskusji, bo … tak chce pani Grochal! …
I znów nasuwa się pytanie: czy ona (i oni wszyscy) nas uważa za aż tak głupich? … Czy raczej sami? ...


Komentarze
Pokaż komentarze (16)