Potrzebujemy: 1 kg żurawin, 3 kwaśne jabłka, 1 kg cukru (ewentualnie - sok z połowy cytryny), umyte i wyparzone słoiczki, duży gar
Z tej proporcji wychodzi: 3 x 0,25 litra i 2x150 ml
Żurawinę myjemy i osączamy. Jabłka myjemy, kroimy na ćwiartki. Z każdej wykrawamy gniazdo nasienne i obieramy skórkę. Jabłka kroimy w kosteczkę.
Do garnka wrzucamy owoce, wlewamy odrobinę (pół szklanki) wody, Przykrywamy przykrywką (ściśle) i podgrzewamy na małym ogniu, od czasu do czasu mieszając. Gdy owoce puszczą sok, zdejmujemy przykrywkę, dodajemy cukier (i ewentualnie sok z cytrny) i zwiększamy ogień - oraz częstotliwość mieszania! W zależności od owoców, powinna wystarczyć godzina lub dwie.
Gotową masę (powinna być dość gęsta) przekładamy do słoiczków, zostawiając kilka centymetrów wolnych od góry (inaczej dżem się popsuje!). Słoiczki odwracamy dnem do góry, przykrywamy kocem aż do wystudzenia (to się nazywa: pasteryzacja na sucho).
P.s. Żurawina to bardzo suchy owoc - ma dużo suchej masy, a mało soku, więc 1 kg żurawiny to naprawdę sporo w porównaniu z np. truskawkami. W niektórych przepisach spotkałam się z zaleceniem, aby każdy owoc przekłuć igłą. Przyznaję, że choć jestem pełna szacunku dla takiej pracowitości, ja tego nie robię. Fakt - niektóre owoce pozostaną w całości (bardzo niewiele), ale - jak dla mnie - to tylko dodatkowy smaczek domowego wyrobu.
P.s. 2. Żurawina należy do owoców bardzo kwaśnych, w związku z czym dodatek soku z cytryny (zawierającego mnóstwo pektyn) nie jest konieczny. Polecam go tylko tym osobom, które kochają żurawiny bardzo kwaśne.
P.s. 3. Owoce żurawiny pod wpływem wysokiej temperatury pękają, wydając spektakurarny dźwięk mini-wybuchu. Czasem się zdarza, że gejzer strzeli komuś w twarz. Nie jest to jakaś tragedia, ale jeśli ktoś ma w najbliższych dniach casting, to na fazę głośną niech garnek przykryje przykrywką :)


Komentarze
Pokaż komentarze (7)