I śmieszno i straszno było wczoraj w Sejmie. Jeszcze z pięć takich debat (czyli 10 wystąpień miłomściwie panującego nam ministra od infrastruktury) i zacznę wierzyć, że resort „właściwy do spraw” nie ma nic wspólnego z tym jak się sprawy toczą. A przynajmniej zacznę się zastanawiać, czy nie ma czegoś na rzeczy.
Pomiędzy wystąpieniami ministra też było ciekawie. Poza sporem pozostaje kwestia, że obecne kłopoty wynikają z zadłużania się przewoźników u zarządcy infrastruktury. Oto jak do sprawy odnieśli się posłowie z mojego okręgu. Dla ustalenia uwagi: o tym, że sytuacja jest nabrzmiała wiadomo co najmniej od czerwca ubiegłego roku. Jawne konflikty oraz kopanie się po kostkach przez pasażerskich przewoźników relacjonowane są przez media od października.
Stanisław Żmijan (wybrany w okręgu wyborczym numer 7, z pierwszego miejsca listy Platformy Obywatelskiej - 17 606 głosów):
Pytam: Czy resort pracuje, a w moim przekonaniu powinien natychmiast podjąć pracę, nad wprowadzeniem dodatkowych regulacji z zakresu rynku przewozów pasażerskich, tak jak to dzieje się w wielu krajach Unii Europejskiej? Tam przecież także istnieją przewozy regionalne, międzyregionalne i międzynarodowe. To wszystko jest po prostu postawione na nogach. Apeluję o takie załatwienie sprawy.
Wojciech Żukowski (wybrany w okręgu wyborczym numer 7, z dziewiątego miejsca listy Prawa i Sprawiedliwości - 16 196 głosów):
Z wypowiedzi w mediach wynika, że jedną z przyczyn unieruchomienia pociągów były opóźnienia w zawieraniu umów i przekazywaniu środków przez samorządy województw. Z tych samych mediów dowiadujemy się, że trwają właśnie negocjacje dotyczące ograniczenia liczby połączeń drugiego przewoźnika dotowanego przez Ministerstwo Infrastruktury środkami przeznaczonymi przez Sejm w ustawie budżetowej. Dlaczego do dzisiaj nie uruchomiono tych środków?
To w temacie kolei „wewogle”. A w temacie kolei w szczególe? Tej naszej roztoczańsko-zamojskiej, co to jej od września nie ma (i w związku z tym mam nie lada dylemat)?
Poseł Żmijan temat taktownie przemilczał. Nie ma kolei - nie ma problemu. Przecież w czasie likwidowania wszystkich pociągów do i z Zamościa był przewodniczącym sejmowej Komisji Infrastruktury. Pewnie wie, że nic się nie da zrobić, więc nie wyskakuje z niemądrymi pytaniami. No po prostu nie wypada. Co innego poseł Żukowski. Jest z opozycji – może dociekać. Mieszcząc w dwuminutowym limicie wypowiedzi długą nazwę ustawy i krótką historię sukcesu przekazania samorządom Przewozów Regionalnych. Bez połączeń dalekobieżnych. Tych zlikwidowanych we wrześniu:
W dniu 25 kwietnia 2008 r. Sejm uchwalił nowelizację ustawy o komercjalizacji, restrukturyzacji i prywatyzacji przedsiębiorstwa państwowego „Polskie Koleje Państwowe”. Jej skutkiem w wymiarze formalnym było tzw. Usamorządowienie kolei. W wymiarze finansowym nowelizacja oznaczała dodatkowe 4 mld zł, i to w czasie kryzysu gospodarczego. Zapewnienia przedstawicieli rządu, składane zarówno z tej mównicy, jak i na posiedzeniach sejmowych komisji, wieszczyły, że jest to najlepsza metoda ratowania polskich kolei. Niestety, już po 9 miesiącach okazało się, że rządowa część kolei nie jest w stanie obsłużyć Roztocza i Zamościa. Dotacja samorządowa, zwiększona o 1/3, też okazała się niewystarczająca, zlikwidowano połączenia. Trudno w takiej sytuacji nie zadać pytania, w jakim stopniu i w jaki sposób, zdaniem rządu, powinna być dofinansowana kolej pasażerska. Być może pan minister mógłby odnieść się szczególnie do dofinansowania, które pozwoliłoby przywrócić połączenia kolejowe na Roztoczu, na Zamojszczyznę i do Bełżca.
Minister obiecał odpowiedzieć na piśmie.
Z ostatniej chwili: w dniu dzisiejszym Ministerstwo Infrastruktury podpisało umowę uruchamiającą część środków o które pytał wczoraj poseł Żukowski. Ponieważ podpisało ją z Przewozami Regionalnymi lada dzień należy się spodziewać podpisania umowy z PKP Intercity.



Komentarze
Pokaż komentarze