W kolejowej wojnie nastąpił nieoczekiwany zwrot akcji. Wczorajsza informacja o odwołaniu połączeń Intercity została „przykryta” informacją o powrocie na tory unieruchomionych od pociągów Przewozów Regionalnych.
Była jednak jeszcze jedna informacja, która w kolejowym półświatku wywołała konsternację. Rzecznik prasowy Polskich Linii Kolejowych w komentarzu do pism wystosowanych do przewoźników oświadczył:
- Poziom zadłużenia obu przewoźników nie powoduje potrzeby ograniczenia ich pracy eksploatacyjnej - dodał Krzysztof Łańcucki. Oznacza to, że pociągi na przedstawionej dziś przez PKP Intercity liście odwołanych połączeń, mogą wyjechać na tory. Nie będzie ograniczeń także dla pociągów interREGIO.
Co to wczoraj ogłosiło PKP Intercity? Listę połączeń likwidowanych od 1 czerwca. To nie był nóż, to była siekiera w plecach. Faktyczny właściciel zarządcy infrastruktury oraz wybierającego się nieustannie na giełdę przewoźnika jest jakby ten sam. Nazywa się PKP S.A.
Nie muszą, ale chcą.
Spółka-siostra spółce-siostrze taki właśnie numer wycięła. Wszak jeszcze w przedpołudniowych doniesieniach medialnych lansowano wytrwale tezę, że PLK domaga się ograniczenia liczby uruchamianych połączeń. Takie fajne alibi poszło tam gdzie ethernet nie dochodzi...
Albo pomysły na kolej nowego zarządu PKP Intercity, z Grzegorzem Mędzą na czele, są dla Szczęśliwickiej jeszcze groźniejsze niż to, co wyprawia Tomasz Moraczewski. Albo przyszła nieoczekiwana odsiecz i to aż z Alei Ujazdowskich.
Będzie trzeba z uwagą śledzić losy kolejnej, zapowiadanej, skrytykowanej przez wojewódzkie samorządy, nowelizacji Ustawy o restrukturyzacji (i tak dalej) PKP. Tej umożliwiającej upadłość spółek przewozowych z projektowanym dwutygodniowym vacatio legis.
Szczęśliwicka tę nowelizację może potraktować jako ostatnią deskę ratunku w walce ze sprzedanym za ponad miliard złotych przewoźnikiem (za ponad miliard formalnie, bo tak na prawdę PKP S.A. z okazji usamorządownienia dostało miliardy ponad trzy).
„Spółka mater”, jako nieprzewozowa, oczywiście spod zakazu upadłości nie zostanie wyłączona. Mimo, że też nie płaci. I to samemu Skarbowi Państwa. Z tytułu zrealizowanych poręczeń i gwarancji wzór kolejowych cnót wisi ministrowi Rostowskiemu 109 milionów złotych. O osiem więcej niż rok temu.
Jakby dobrze wyskalować wykres można by uznać, że zadłużenie PKP S.A. z tego tytułu gwałtownie narasta.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)