Jak grom z jasnego nieba spadła wczoraj na kolejowy półświatek informacja, że rząd będzie rozpatrywał projekt nowelizacji, znowelizowanej miesiąc temu ustawy o kolejowej hydrze. Ten najbardziej kontrowersyjny. Umożliwiający ogłaszanie upadłości spółek przewozowych.
Nie to, żebym był przeciw. Zwłaszcza, że wymaga od nas tego Unia. Jednak dwutygodniowe vacatio legis to przegięcie. Tym bardziej, że trzy największe „post-pkp” spółki będą za ubiegły rok w plecy, że aż miło. Na kogo wypadnie (i bęc) zdecydowano by na Szczęśliwickiej, która – co nie jest pewnie niespodzianką – przed możliwością ogłoszenia upadłości miała być chroniona w dalszym ciągu.
Okazało się jednak, że rząd debatował nad projektem dotyczącym innego kolejowego projektu. Wrócił temat sprzed ponad dwóch lat, to jest przekazywania dworców samorządom. Ponieważ projektu nie można znaleźć na żadnym BIP’ie (co samo w sobie jest kuriozalne), trudno się odnosić merytorycznie. Chałubińskiego samo się prosi, żeby tendencyjnie zawieszczyć: niezawodni prezesi od kolei poprzekazują samorządom te dworce tak jak przekazali im Przewozy Regionalne.
Ale nie o dworce przecież w tej nowelizacji chodzi. Chodzi o to co zwykle, czyli o histeryczne długi kolei. Temu poświęcona jest druga część informacji CIR’u. Jestem spokojny, że proporcje są jak przy poprzedniej okazji. Połowa notki o robieniu dobrze samorządom, oznaczającym – być może – 350 milionów w pieniądzu i majątku, druga połowa o pewnych pieniądzach dla Szczęśliwickiej tak od 2,5 do 3 miliardów.
Jeżeli w końcu gdzieś projekt wypłynie – będzie można oszacować. Choć cały czas nie rozumiem dlaczego nie można go nigdzie znaleźć. To i tak wyląduje na stronach Sejmowych. Za tydzień, może dwa tygodnie. Na hasło „możemy nie nazbierać na następną ratę” rzucone przez Szczęśliwicką, rząd staje na baczność i przepycha przez Sejm co trzeba.
Podpowiadam ministrowi Boniemu i premierowi Tuskowi: a weźcież do ręki „Master plan dla transportu kolejowego w Polsce do roku 2030”. A idźcie na stronę 114. i zapytajcie zawodowych prezesów jak się ma do rzeczywistości realizacja wskaźników określonych na rok 2010. Zanim nie zrobi tego Unia.
Tylko nie pytajcie ministra właściwego do spraw – on się po prostu w tym wszystkim pogubił. Wie tylko tyle ile ma wiedzieć. Albo jeszcze mniej.
Edit: Mini-słownik kolejowej grypsery:
- Chałubińskiego - Ministerstwo Infrastruktury
- Szczęśliwicka - PKP S.A.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)