Tak jak myślałem, w przyjętej we wtorek przez rząd nowelizacji kolejowej ustawy, wcale nie chodzi o dworce dla samorządów. One na jej podstawie będą, owszem, mogły je przejmować, ale za niezapłacony przez PKP S.A. podatek od nieruchomości.
Tendencyjnie rzecz ujmując – jeżeli jakiemuś samorządowi zależy na jakimś dworcu, a kolejowa „spółka-mater” nie zalega mu z podatkami, to musi ładnie poprosić, żeby przestali płacić. I już po 5-10 latach będzie mógł sobie samorząd wystąpić o przekazanie dworca.
Na szczęście niektórym zalega (wszystkim, w sumie, prawie 50 milionów), więc kilka-kilkanaście, może nawet kilkadziesiąt, samorządów zapewne na tej części nowelizacji faktycznie skorzysta.
Tak jak myślałem, przyjęta we wtorek nowelizacja, ma za zadanie rozwiązanie problemów PKP S.A. reformującego wytrwale polską kolej. Chodzi – w wielkim skrócie – o skutki podatkowe jakie pociągnie za sobą wnoszenie aportów do spółek zależnych. Ponieważ pokończyły się wynegocjowane z UE okresy przejściowe, a realizować ustawę sprzed 10-ciu lat jednak trzeba, potrzebny jest patent na uiszczenie wygenerowanych operacjami podatków. Kwota jest niebagatelna – szacowana w uzasadnieniu na nieco ponad dwa miliardy złotych. Plus drobne 100 milionów, które PKP S.A. wisi Ministerstwu Finansów od dłuższego czasu.
Z punktu widzenia Skarbu Państwa prawie (bo część VAT idzie do brukselskiej kasy) wlał – wylał. Na pierwszy rzut oka nic groźnego. Remis ze wskazaniem na samorządy. Ale już na drugi rzut oka nie! W „Ocenie skutków regulacji” czytamy:
(…) Zakłada się, że skutki w podatku dochodowym od osób prawnych będą następujące (…) z tytułu czynszu – przyjmując, że szacowany dochód do opodatkowania wyniósłby ok. 1.100 mln zł, (…) PKP SA będzie zobowiązana zapłacić od czynszu z umów oddaniu do korzystania linii kolejowych podatek od towarów i usług, którego wielkość szacuje się na około 242 mln zł (…)
Kwota VAT’u odpowiada 22% dochodu, czyli opcja przychód = dochód. Ale skoro dla jednej ze stron operacja będzie przychodem, to dla drugiej… kosztem. Który to koszt, powiększony o podatek od towarów i usług, stanie się natychmiast zobowiązaniem.
Zobowiązaniem PLK, którego udziałów PKP S.A. się na rzecz Skarbu Państwa (i za jego pieniądze) pozbywa, wobec … PKP S.A.
Kiedyś jakoś będzie to trzeba w końcu spłacić. Z własnych środków spółki na pewno nie, bo ich po prostu nie ma. Dlatego pewnie za jakiś czas okaże się, że trzeba podnieść kapitał zarządcy infrastruktury. Z czego Skarb Państwa zrobi to w pieniądzu, a „spółka-mater” w akcjach kolejowej Energetyki albo innej Informatyki.
Szykujcie się szanowni politycy na kolejny wydatek. Ten mecz z prezesami od kolei przerżniecie 30:1.
Bo nie ma za bardzo skąd wziąć tych środków – Fundusz Kolejowy sczyszczony został w meczu drugim. Coś stało na przeszkodzie, żeby „uwymagalniać” czynsze stopniowo oraz „obrócić” środkami z Funduszu przez PLK? Oczywiście poza okazją do zostawienia w przekazywanej Skarbowi Państwa spółce pokaźnego finansowego ogona.
Półtoramiliardowego ogona.


Komentarze
Pokaż komentarze