Olgierd Jedlina Olgierd Jedlina
49
BLOG

Odsłupienie marszałków

Olgierd Jedlina Olgierd Jedlina Gospodarka Obserwuj notkę 0

Opublikowała dzisiaj Rzepa tekst (a nawet dwa teksty) o sytuacji finansowej „państwowej” części kolei. Dla mnie nic nowego. Ale cieszy, że mainstream w końcu zauważył problem. Niestety nie ma pełni szczęścia, ponieważ w tekstach nie ma nic o przyczynach zaistniałej sytuacji oraz o najważniejszym skutku.

Przyczyny są prozaiczne. Zgodnie ze Strategią dla transportu kolejowego do roku 2013 zadłużenie kolei miało być obsługiwane dzięki zbywaniu zbędnego majątku (1,378 mld) oraz prywatyzacji kolejowych spółek (1,2 mld). Niestety z planów niewiele wyszło, a długi trzeba płacić. Ponieważ są one poręczone przez Skarb Państwa, problem niewypłacalności przestaje być problemem kolejowych reformatorów. Zaczyna być problemem Ministra Finansów.
Został on rozwiązany przy pomocy przesunięcia środków inwestycyjnych dla zarządcy infrastruktury na obsługę zadłużenia dla spółki od kolejowych spółek. Oznacza to tyle, że jeżeli państwo chce zahamować proces degradacji infrastruktury musi się zgodzić na zadłużenie albo Funduszu Kolejowego, albo PLKi. Dzięki czemu zamiast jednej zadłużonej mocno spółki, będzie miała spółek dwie. Z tego jedną mocno zadłużoną. Traktując poważnie długookresowy plan dla kolei przyjęty przez aktualny rząd – zadłużoną o wiele mocniej.
 
Tylko dlaczego Rzepa wyskoczyła z tymi informacjami właśnie dzisiaj? Ogórki ogórkami, ale przecież w sferze infrastruktury i gospodarki jednak co nieco się dzieje. Zwłaszcza, że tytuł jest w kolejowym półświatku postrzegany jako sprzyjający „spółce-mater”. Państwowy moloch gdzieś przecież swoje ogłoszenia, w sposób nakazany prawem, publikować musi. Czyżby coś się szykowało?
Nie sądzę, żeby chodziło o jutrzejsze, kolejne podejście do wyboru prezesa Przewozów Regionalnych. Jednak korzystając z okazji nie mogę się powstrzymać przed małym podsumowaniem działalności kolejowych reformatorów w spółce, którą wywianowano marszałków. Też miało być dobrze, też wyszło jak zwykle. Przy czym im nie mogę się pozbyć wrażenia, że właśnie tak miało wyjść.
 
W ramach przygotowania do pozbycia się problemu przez trzy lata z rzędu „pompowano” wynik przeznaczonego do opchnięcia przewoźnika. W latach 2006 i 2007 były to zwrot za nierefundowane ulgi ustawowe w latach poprzednich księgowane jako przychody. Po wzięciu poprawki na tę „wrzutkę” ze 142 milionów straty w roku 2006 robi się strata na poziomie 250 milionów. Natomiast 30-milionowy zysk za rok 2007 okazuje się 100-milionową stratą.
W tej sytuacji wynik za rok 2008 (minus 138 milionów) przestaje dziwić. Tyle, że również on został napompowany. W rachunku zysków i strat znajduje się niepozorna pozycja „Zysk ze zbycia niefinansowych aktywów trwałych”. Kwota jej przypisana już niepozorna nie jest, ponieważ zwiększa stratę prawie dwukrotnie, do około 250 milionów złotych. Cieszyć powinni się marszałkowie, że zapowiadany wynik za rok 2009 jest o niecałe 50 milionów gorszy. Jego istotna część tkwi przecież w rezerwach utworzonych na zobowiązania, z którymi dostali spółkę.
Z długami, ale bez połączeń pospiesznych (likwidowanych pieczołowicie z każdą kolejną korektą rozkładu jazdy przez PKP Intercity). Tutaj też samorządy dały się wy…korzystać. W sposób jawny przez likwidowanie przejętych, finansowanych przez Ministerstwo Infrastruktury, połączeń. Po każdej takiej akcji przewoźnik i MI pokazują zgodnie palcem na wojewódzkie samorządy, które nawet dysponując budżetowymi zaskórniakami, borykają się z dostępnością taboru.
Drugi sposób jest mniej oczywisty. Ciekawe, czy samorządowcy zdają sobie sprawę z wysokości nakładów na środki trwałe (szacowanych przez zmiany ich wartości powiększone o odpisy amortyzacyjne). Jest tego jakieś pół miliarda za lata 2007-2009. Gdzie znajdujemy najlepszy tabor zakupiony/zmodernizowany ze środków Przewozów Regionalnych? W wybierającym się z premedytacją, omalże w warunkach recydywy, Intercity…
 
Ciekawe czy, a jeżeli tak, to kogo postawi na czele spółki Rada Nadzorcza? Doświadczonego (w stawianiu pod ścianą) kolejowego reformatora, który da oddech przed wyborami samorządowymi? Diabli wiedzą co tam na Szczęśliwickiej mają w zanadrzu. Po trwającym rok pokazie siły, obecna cisza może być przecież ciszą przed burzą. Czy może przeważy zdrowy rozsądek i troska o swoje, kurczące się coraz bardziej finanse?
Przy przejmowaniu spółki samorządowcy zostali potraktowani jak słupy. Przy podejmowaniu decyzji o jej przyszłości mogą pokazać, że dobrze im w tej roli. Ale nie muszą.

»... Jednym z Polokoktowców jest Olgierd Jedlina, redaktor pisma "Pasikonik", żyjący spokojnie w swoim poukładanym świecie z narzeczoną Ewą. Jego spokój burzy schwytanie jego przyjaciela Adasia przez agentów Kilkujadka. Adasiowi udało się samodzielnie stworzyć formułę Kingsajzu, co może przynieść Polokoktowcom trwałe bezpieczeństwo, jednak dla Adasia staje się przyczyną zguby...« (http://www.zgapa.pl/zgapedia/Kingsajz.html)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka