PAP-owska informacja o powodzi kończy się zdaniami: "Niestety, ta prognoza się sprawdziła. Może tylko nie wszyscy dali wiarę tej prognozie" - powiedział minister. Jeżeli nawet tak było minister powiedział o dwa zdania za dużo - takie opinie nie wpływają dobrze na organizowanie życia w sytuacji kryzysowej.
Zwłaszcza, że szef MSWiA najprawdopodobniej się pomylił. Bardzo pomylił. Informacja przekazywana już w południe w piątek, nie powinna się zbytnio różnić od ostrzeżenia hydrologicznego wydanego przez IMGW 6 sieprnia o godzinie 12:35 (czyli pół godziny po południu w piątek). Jeżeli wręcz nie była właśnie tym ostrzeżeniem. Kluczowe dla oceny tego, czy ktoś czemuś nie dał wiary, zdania z komunikatu służby hydrologicznej brzmią:
(...) Lokalnie przybory wód mogą być gwałtowne, ok. 50-100 cm w ciągu kilku godzin. (...) niebezpieczeństwo dla przebywających nad brzegami rzek (turystów, wędkarzy), zagrożenie dla obszarów zalewowych, możliwość wystąpienia wody z koryt rzecznych i zalania przybrzeżnych terenów, lokalne podtopienia (...)
Zobaczmy jak wyglądała sytuacja.

(źródło: IMGW, PODeST)
W okolicy czasu wydania ostrzeżenia stan wody na Miedziance, punkt pomiarowy Turoszów, wynosił około 250 cm. W ostrzeżeniu napisano o 50-100 cm przyboru. Raptem trzy dni wcześniej przez prawie 10 godzin utrzymywał się stan 400 cm, czyli o 50 niższy, niż zapowiadany jako możliwy w sobotę i niedzielę. I nic złego się nie działo.
Przybór wody był jednak o wiele większy. Poziom wzrósł do około 570 cm, czyli ponad trzy razy bardziej niż sygnalizowano w ostrzeżeniu.
Nie można mieć w takiej sytuacji pretensji do kogokolwiek, że coś zostało zignorowane! Nie można - do cholery - napuszczać w ten sposób ludzi na samorządowe władze, bo to one są na pierwszej linii. Do IMGW, powiedzmy to jasno, również nie można mieć pretensji. Takich sytuacji na prawdę nie da się przewidzieć. Tutaj po prostu nie ma winnych. Nie ma również potrzeby by ich na siłę szukać.
Można i trzeba mieć jednak pretensje do ministra Millera. Ponieważ powiedział o dwa zdania za dużo. Można i trzeba mieć również nadzieję, że do mieszkańców Bogatyni te dwa zdania nie dotarły.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)