Olgierd Jedlina Olgierd Jedlina
313
BLOG

Kolej jest fajna…

Olgierd Jedlina Olgierd Jedlina Gospodarka Obserwuj notkę 3

… myślą pewnie dzisiaj piromani mieszkający w Białymstoku. Rozumiem piromanów – ogień to potężny, fascynujący żywioł. Kilka lat temu, w poprzednim, korporacyjnym wcieleniu, obserwowałem pożar opuszczonej hali fabrycznej. Nie wiem o ile później straż pożarna dostałaby zgłoszenie, gdyby nie papieros, na którego wyszedłem na zakładowy balkon. Niech ktoś powie, że palenie szkodzi.

 

No to właśnie kolej się pali. I ma swoje pięć minut w mediach. Nie pierwsze w ciągu kilku minionych miesięcy. Przypomnijmy:
·        13 lipca: czołowe zderzenie dwóch pociągów pasażerskich w Korzybiu;
·        18 sierpnia: wykolejenie pociągu pasażerskiego w okolicy Katowic;
·        31 sierpnia: najechanie składu towarowego na inny w Brzegu Dolnym;
·        17 września: wjazd pociągu Lublin – Bydgoszcz na zajęty tor, do tragedii zabrakło 100 metrów;
·        7 października: dwa pociągi pasażerskie na jednym torze w okolicy Ciechanowa, zabrakło 150 metrów;
·        8 listopada, czyli dzisiaj: zderzenie dwóch składów towarowych.
Czarna seria? Oby. Ponieważ w alternatywie rozpatrywać należy pogorszenie stanu bezpieczeństwa kolei w ogóle. Z jednej strony wpływ na nie ma jakość infrastruktury, z drugiej jakość obowiązujących procedur oraz skuteczność ich stosowania.
 
Z pierwszym elementem nie bardzo jest co w krótkiej perspektywie zrobić. Tutaj po prostu potrzebne są pieniądze, których nie ma. Przy czym nie do końca / nie tylko jest tak, że politycy na kolei oszczędzają. Zawodowi prezesi od kolei jęczą oczywiście przy każdej możliwej okazji o niedoinwestowaniu. Szkoda, że dopiero po 10-ciu doszli do wniosku, że jednak z prywatyzowania i komercjalizowania systemu zbilansować i spłacić się nie da.
Jeszcze trzy lata temu rządowy dokument, który powstał nie bez ich wiedzy i zgody (delikatnie mówiąc), zobowiązywał prezesów do pozyskania w ciągu czterech lat (czyli do końca bieżącego roku) prawie 1,4 miliarda ze zbywania nieruchomości oraz 1,2 miliarda z prywatyzacji spółek przewozowych. Sądząc po raporcie NIK-u, ze zbywania nieruchomości (w tym w zamian za zobowiązania podatkowe) pozyskano 300-400 milionów. Prywatyzacja przewoźników przesuwana jest już nie z kwartału na kwartał, a z roku na rok.
Za to przejmowanie środków dedykowanych infrastrukturze na obsługę pieczołowicie pielęgnowanego zadłużenia idzie bardzo sprawnie. Nowelizacje przekierowujące setki milionów złotych przechodzą przez Sejm jak burza. I nikt się nawet nie zastanawia, że przy 300 milionach (choć padła, w dodatku na stronie PKP S,A., kwota trzykrotnie większa…) kosztów obsługi 5-6 miliardów zadłużenia, te dwa miliardy niezrealizowanych przychodów kosztują podatnika 100 milionów (albo 300, jeżeli na stronie PKP S.A. nie ma błędu). Rocznie.
 
Element drugi, czyli adekwatność i skuteczność stosowania procedur związanych z bezpieczeństwem, wydaje się być mniej skomplikowany. No właśnie – wydaje się. Tak się bowiem dziwnie składa, że organ zobowiązany do wydawania stosownych licencji, certyfikatów, poświadczeń i zaświadczeń jest w poważnym niedoczasie. Zostały mu niecałe dwa miesiące na wydanie odpowiednich kwitów dla kilkudziesięciu podmiotów operujących torami i na torach.
Problem polega na tym, że wydawane są one na podstawie ciężarówek wagonów regulaminów, instrukcji, wniosków, załączników do wniosków i załączników do załączników opisujących sposób prowadzenia ruchu kolejowego. Który, jeżeli nie mamy do czynienia z prawem serii, zawodzi ostatnio bardzo często. Przy czym nie do końca wiadomo, czy u zarządcy infrastruktury, czy u przewoźników, czy u jednych i drugich. Nie zazdroszczę  nowemu prezesowi Urzędu Transportu Kolejowego, który się będzie musiał pod stosownymi dokumentami podpisać
To, że niemiecki regulator również nie powydawał jeszcze wszystkich potrzebnych niemieckiemu rynkowi dokumentów, wcale nie cieszy. Porównując kolej ichnią i naszą – może podpisać je w ciemno. U nas każdy dodatkowy czas, w wymiarze mniejszym niż kilka lat, przeznaczony zostanie na udowadnianie, że wszystko jest dobrze. Że papier jest mądry, tylko ludzie głupi.
 
Co będzie dalej? Nie wiem. Ja nie widzę dobrych rozwiązań. Zmniejszenie intensywności mojego blogowania wynikało z – za przeproszeniem – osiągnięcia wyższego stanu świadomości. Z uświadomienia sobie, że żeby system przestał udawać, że działa potrzebne jest kilka ciężarówek wagonów pieniędzy. Których oczywiście nie ma.
Jakby się jednak znalazły, to zostaną wykorzystane do gaszenia finansowego pożaru. Przez tych, którzy go wzniecili. Przez tych, którzy robią wszystko dużo, żeby mieć co gasić.
 
W miejscu opuszczonej, wspomnianej na wstępie, hali fabrycznej oraz kilku innych sąsiednich, poprzemysłowych budynków stoi dzisiaj nowoczesne centrum handlowe. Prywatne.
Zanim zostało zbudowane – wjechały buldożery. A później koparki wybrały grunt na dwie kondygnacje w głąb. Stało się to po wielu latach (nie)rozwiązywania problemu dwóch zdewastowanych kwartałów w centrum 180 tysięcznego miasta przez opłacanych z podatków urzędników.
Wystarczyło, że problemowi odpuścili. Wystarczyło, że przestali rzucać kłody pod nogi ludziom, którzy wiedzieli ile i jakiego potencjału tkwi w tej części miasta.
 
Kolej może być fajna…

 

»... Jednym z Polokoktowców jest Olgierd Jedlina, redaktor pisma "Pasikonik", żyjący spokojnie w swoim poukładanym świecie z narzeczoną Ewą. Jego spokój burzy schwytanie jego przyjaciela Adasia przez agentów Kilkujadka. Adasiowi udało się samodzielnie stworzyć formułę Kingsajzu, co może przynieść Polokoktowcom trwałe bezpieczeństwo, jednak dla Adasia staje się przyczyną zguby...« (http://www.zgapa.pl/zgapedia/Kingsajz.html)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Gospodarka