Telekomunikacja i kolej, u zarania systemowej transformacji, wychodziły z mniej więcej tego samego poziomu. Ze wskazaniem na kolej, ponieważ jej infrastruktura dostosowana była bardziej do potrzeb ludu niż potrzeb władzy. No po prostu robotnik musiał mieć jak dojechać na czas do fabryki.
W dziecięcych mych czasach było tak, że na 30-osobową klasę w szkole podstawowej w wojewódzkim mieście telefony były w 5-ciu rodzinach. Lekarskiej, urzędniczej, kolejarskiej i dwóch badylarskich. A na osiedlu obsługiwanym przez dwie podstawówki były 4 (słownie: cztery) automaty telefoniczne oraz urząd pocztowo-telekomunikacyjny z dwoma kabinami do rozmów międzymiastowych.
W nowej rzeczywistości państwo postanowiło w pewnym momencie kontrolę nad nader strategicznym sektorem oddać. Nie do końca sprywatyzować, ponieważ kontrola nad telekomunikacyjnym jeszcze wtedy monopolem przejęła firma państwowa, tyle że francuska. Było to w owym czasie faktyczne przekazanie monopolu na tej części rynku.
Z pewnym opóźnieniem, ale jednak to samo państwo (choć tak naprawdę politycy) ustanowili telekomunikacyjnego regulatora. Oraz odważyli się (w pewnym momencie) na jego uniezależnienie. Na czym zyskali wszyscy. Telekomunikacyjni operatorzy nie skarżą się na swoją finansową kondycję, a telekomunikacyjni klienci, w przeliczeniu na minutę i megabit, płacą coraz mniej.
Dlatego trzeba się tylko i wyłącznie cieszyć, że wiceszef Urzędu Komunikacji Elektronicznej zgodził się zostać wiceszefem Urzędu Transportu Kolejowego. Wiceszefem odpowiedzialnym za regulację. Czyli w praktyce za deregulację. Rynku.
Nie jest sztuką wozić coraz mniej pasażerów, na coraz mniejszej sieci przy coraz większym deficycie. Sztuką jest takie wykorzystanie zasobów, by działały w mechanizmie dodatniego, a nie ujemnego sprzężenia zwrotnego.
Kolejowym związkowcom polecam porozmawianie ze związkowcami telekomunikacyjnymi. Istnieje cień szansy, że dotrze do nich, że liczba miejsc pracy zależy od liczby zadowolonych klientów. Albo to pojmą, albo będą przedostatnim pokoleniem mającym coś wspólnego z koleją.
Czasu wiele nie zostało.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)