Olgierd Jedlina Olgierd Jedlina
1771
BLOG

Wy się zające nie śmiejcie

Olgierd Jedlina Olgierd Jedlina Gospodarka Obserwuj notkę 13

Zdumiewa mnie determinacja, z jaką Ewa Lewicka dostarcza argumentów przeciwko OFE. Najpierw dała się złapać na tym, że cała misterna finansowa inżynieria w zarządzaniu aktywami jest boleśnie prostą konsekwencją tego co się działo na giełdzie. Sama to potwierdziła komentarzem pod notką. Oczywiście nie wprost – odniesienie się do ubocznego względem istoty całości notki przypuszczenia, utwierdziło mnie w przekonaniu, że mam rację. Dziękuję.

Na kolejny argument nie trzeba było długo czekać. Dwa dni później niezawodna pani Ewa postanowiła pokazać, jakie to taniutkie jest zarządzanie (podobno) naszymi pieniędzmi. Miało być dobrze – wyszło jak zwykle. Janusz40 szybko i prosto udowodnił, że wcale nie takie tanie, jak chciałaby stworzyć wrażenie autorka bloga. Na prośbę wskazania błędu w obliczeniach nabrała wody w usta, znaczy się wyliczenie jest poprawne. Dziękuję.
 
Nadszedł dzień dzisiejszy, w którym przy okazji wyjaśniania potrzeby przymusowości systemu emerytalnego – czego akurat nie neguję – niechcący została mi wyjaśniona jeszcze jedną rzecz. Poruszyła otóż zagadnienie emerytów (a przybywać ich będzie w imponującym tempie), jako wyborców. Taaak. Z emerytami żaden rozsądny polityk nie będzie zadzierał.
Jaki to ma związek z argumentami przeciwko OFE? Ano taki, że im większa część ich możliwości przetrwania zależeć będzie od prywatnych firm, tym większy wpływ na politykę będą miały te firmy. Kilkanaście finansowych instytucji stanie się jednym z najpoważniejszych politycznych graczy. Niepodlegającym żadnej społecznej kontroli.
Bardzo, ale to bardzo, za uświadomienie mi tej nieoczywistej na pierwszy rzut oka oczywistości, pani Ewie dziękuję!
 
Nie jest tak, że w sporze na temat emerytur stoję po stronie rządzącej koalicji (tak, tak panie i panowie ludowcy, pomimo wrażenia jakie usiłują wytworzyć Piechocińskie i Kłopotki, jesteście współodpowiedzialni za radosne nicnierobienie z narastającymi problemami). Tak naprawdę, po cichu, kibicuję pani Ewie i jej ekipie, ponieważ larum jakie podnoszą, bardzo skutecznie obnaża beznadzieję społeczno-polityczno-gospodarczego systemu, który śmiało można nazwać realnym liberalizmem.
Do dyskusji o tym, w jaki sposób gromadzone będą pieniądze na moją emeryturę, mam po prostu stosunek seksualny. Śmieszą mnie teksty, że w ZUS, to tylko zapis w komputerze, a w OFE konkretny, pracujący na siebie kapitał. Tak się dziwnie składa, że głownie w postaci obligacji, które w celu umożliwienia wypłacenia mi emerytury będą musiały zostać wykupione przez jednego z następców Jana Vincenta. Za własne będzie to wykupywał? Nie. Za pieniądze z podatków.
 
Moje osobiste oczekiwania wobec systemu emerytalnego nie są duże. Chcę, żeby wystarczyło tego na rachunki za energię elektryczną i telefon. Ekstrawagancje typu lekarstwa czy jedzenie zamierzam finansować z mojego prywatnego funduszu emerytalnego, jakim będzie ziemia rolna. W sumie już jest. Sprawdziłem niedawno ceny transakcji i okazało się, że przez cztery lata hektary, które kupiłem „w pakiecie” z moim obecnym domem zyskały na wartości jakieś 60%.
No to sobie jeszcze hektarów dokupię. I bez żadnych wyrzutów sumienia przepiszę się do KRUS-u (niektórzy uważają mnie za niespełna rozumu, że jeszcze tego nie zrobiłem). Natomiast na wyczyny pani Ewy i jej wesołej gromadki patrzył będę jak na zająca ze starego dowcipu.

»... Jednym z Polokoktowców jest Olgierd Jedlina, redaktor pisma "Pasikonik", żyjący spokojnie w swoim poukładanym świecie z narzeczoną Ewą. Jego spokój burzy schwytanie jego przyjaciela Adasia przez agentów Kilkujadka. Adasiowi udało się samodzielnie stworzyć formułę Kingsajzu, co może przynieść Polokoktowcom trwałe bezpieczeństwo, jednak dla Adasia staje się przyczyną zguby...« (http://www.zgapa.pl/zgapedia/Kingsajz.html)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (13)

Inne tematy w dziale Gospodarka