Bardzo to miłe, że rząd w łaskawości swojej, zaplanował dziedziczenie zapisów części składki zajumanej OFE. Bardzo miłe dla rządu. Ponieważ wyciągiem z konta, choćby nie wiem jaka kwota na nim widniała, ani się człowiek nie wyleczy, ani (więcej niż jeden raz) nie naje.
Niestety na wypłatę emerytur będą potrzebne pieniądze. I nie ma większego znaczenia, czy ich wypłacanie będzie efektem wykupu wliczanych do zadłużenia obligacji, czy materializowania niewliczanych zapisów na kontach w ZUS. Znaczenie ma, że będą to głównie pieniądze pochodzące z bieżących podatków i para-podatków. Tutaj pojawia się konflikt. Ponieważ emeryci chcieliby dostawać jak najwięcej, natomiast cała reszta jak najmniejszą część podatków, będzie chciała przeznaczać na inne cele niż wypłacanie emerytalnych świadczeń.
Co można zrobić w takiej sytuacji? Sprzedać kwestię dziedziczenia jako ustępstwo/odstępstwo od standardowej pazerności państwa. Oraz powtarzać to tak długo, aż stanie się prawdą. Wtedy próby dociekania o ile mniejsze będą emerytury z powodu dziedziczenia uznawane będą za oszołomstwo. Kto wie, może już jest. Jeżeli nawet – nigdy nie twierdziłem, że nie jestem oszołomem.
Bo to jest tak, że w celu pobierania jak najwyższego świadczenia, ostatnia emerytura w życiu powinna wyzerować posiadany kapitał. W uproszczeniu: pierwsza emerytura zmniejsza posiadany kapitał, ale pozostały (w sposób uznawany za bezpieczny) pracuje. Druga emerytura to odsetki zarobione przez miesiąc oraz kolejna część kapitału. I tak dalej. Oczywiście na każdą kolejną przypadać będzie coraz mniej odsetek i coraz więcej kapitału.
W indywidualnym przypadku rozwiązanie ma tę wadę, że trzeba wiedzieć, kiedy chce się umrzeć ze sceny zejść – niepokonanym. Jednak w przypadku dużej grupy chętnych do podzielenia się ryzykiem nietrafienia do Księgi Rekordów Guinnessa w kategorii „długość życia” włącza się statystyka. Wrednym, nie oglądającym się na dostatek przyszłych pokoleń, emerytom może wpaść do łbów, że pod palmami mogą w sumie all inclusive. Zamiast tylko ze śniadaniem i obiadokolacją.
Jednak im więcej pazernym emerytom będzie trzeba wypłacać, tym mniejsza część ściągniętych podatków będzie mogła być przeznaczona na inne cele niż, a to wykup obligacji od OFE, a to materializowanie wirtualnych zapisów na kontach w ZUS.
Dlatego trzeba bezwzględnie temu zapobiec. Najprościej – przy pomocy dziedziczenia. Teoretycznie kapitału. Praktycznie zobowiązań.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)