Jeżeli nie wyświetla się klip - kliknij
Opublikowano wreszcie zliftingowaną wersję Wieloletniego Planu Finansowego. Przez wzgląd na kreatywną księgowość państwowość trudno na szybko odnieść się do planowanych wydatków. Rostowskie jazdy z różnicami między metodologią krajową i unijną, skokiem na Fundusz Rezerwy Demograficznej, czy przesuwaniem składek między ZUS a OFE – zaciemniają rozmiar nicnierobienia miłościwie panującej koalicji.
Dlatego – na szybko – tylko o budżetowych dochodach. Których aktualna projekcja nie odbiega dramatycznie od tej sprzed niecałego roku. Ledwo dwa miliardy złotych więcej Jan Vincent chce pozyskać niż jeszcze rok temu. Problem w tym, że niepodatkowe dochody spadają. Co oznacza, że podatkowe rosną.
W przypadku CIT i PIT rosną w sposób spektakularny. Nominalnie o (odpowiednio) 24% i 17%. Realnie (po uwzględnieniu planowanej inflacji i wzrostu płac) o 17% i 5%. Nijak ma się to do wzrostu PKB oczekiwanego przez rząd.
Realny wzrost dochodów z PIT (5%) da się wyjaśnić ruchami w zmianie odliczeń i rozliczeń. Z CIT’em tak łatwo już nie jest. Albo bzdury wpisano w zaktualizowany plan, albo Jan Vincent bilansuje się przy pomocy zwiększenia stawki podatku od osób prawnych.
Stawiam na drugie. Tyle się ostatnio mówi o pakcie konkurencyjności, który wymusi wzrost stawki CIT’a…
Komentarze
Pokaż komentarze (1)