Pojawiła się kolejna informacja o zadłużeniu Skarbu Państwa. Przyrost „rządowej” części deficytu finansów publicznych w maju wyniósł 7,9 miliarda złotych. Od początku roku: 41,1 miliarda, czyli – bagatela – 2,7% tegorocznego PKB (według wiosennej nowelizacji Wieloletniego Planu Finansowego). Przy założeniu, że struktura zadłużenia, z którego rozlicza nas Unia, nie uległa od grudnia większej zmianie, deficyt sektora General Government wyniósł, po pięciu miesiącach, równe 3%. To tyle, ile dopuszcza Bruksela w całym przyszłym roku.
501
BLOG
Na Świętokrzyskiej przybyło osiem
Patrząc tylko na metodologię krajową – również jest ciekawie. Przyrost zadłużenia Sektora Finansów Publicznych (rząd, samorządy, ubezpieczenia społeczne) w 2011 roku określony został na 50,5 mld. I tylko rząd, tylko przez 5 miesięcy, zutylizował ponad 80% tej kwoty. Zostało mniej, niż ubiegłoroczny przyrost zadłużenia samorządów, które – w odróżnieniu od rządu – lepiej bądź gorzej, ale jednak te pieniądze inwestują.
Wychodzi, że najlepszy z rządów przez pozostałą część roku będzie osiągał księgową nadwyżkę. Dzięki reformom? Nie! 10 mld pochodzić będzie z ukrycia zobowiązań emerytalnych wynikających z reformy OFE, 4 mld z kolejnego uszczuplenia Funduszu Rezerwy Demograficznej. A jak dalej nie wystarczy, zawsze można szybko coś sprzedać, żeby do wystarczyło do budżetowego pierwszego.
Sądząc po całkowitym wyciszeniu kwestii szybkiego uchwalenia budżetu oraz wyznaczeniu wyborów w najwcześniejszym możliwym terminie – do pierwszego zabraknie między dużo, a bardzo dużo.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)