Polokoktowcy uprzejmie informują, że od dnia dzisiejszego przestają grasować po ulicach Zamościa. Na czas jakiś. Jaki? To zależy od sprawności tomaszowskiego starostwa w kwestii wydawania praw jazdy.
Taaaa. Postanowili Polokoktowcy zrobić prawko na stare lata. I właśnie dzisiaj, już za drugim podejściem (pierwsze spalone na własne życzenie), usłyszeli magiczne „egzamin zakończony wynikiem pozytywnym”. O całym procesie pozyskiwania tego kawałka plastiku zapewne jeszcze Polokoktowcy napiszą. Bo jest o czym pisać. Oj, jest…
W stanie na dzisiaj, mają Polokoktowcy kilka tygodni na doprowadzenie do stanu używania kultowy samochód, który z powodu nostalgii (oraz chęci wspierania lokalnej, zdolnej młodzieży – to też osobna historia) kilka lat temu zakupili.
Ale już dzisiaj mają błogą świadomość, że przestali być skazani na rządowo-samorządowo-związkowy taniec wokół systemu transportu publicznego w ogólności, a kolejowego w szczególności. Już dzisiaj cieszą się, że przestali być zależni od pomysłów watahy dobrze opłacanych (a jakże! – z publicznych pieniędzy) polityków, urzędników, prezesów, naczelników, przewodniczących. I całej reszty żyjącej z (nie)rozwiązywania problemów z konstytucyjnym(!) prawem do swobodnego się przemieszczania.
Już za kilka tygodni chcąc się gdzieś wybrać – będą mieli Polokoktowcy wybór. Albo dostaną ofertę, w której wzajemne relacje komfortu, czasu i ceny będą korzystne, albo wsiądą w samochód. Przy czym im częściej samochód okaże się lepszym wyborem, tym mniejszą będą mieli ochotę na finansowanie systemu, który robi wszystko poza tym, do czego został stworzony.
Tak więc starajcie się. Albo się walcie :P


Komentarze
Pokaż komentarze