11 obserwujących
594 notki
692k odsłony
  138   2

W 2023 r. przewiduję chaos wyborczy aniżeli "wielką koalicję"

Wiele sondaży partyjnych już teraz pokazuje (albo stara się pokazać) schyłek rządów PIS. Przynajmniej tak wynika z tego jak je tłumaczą ci, którzy są przeciwnikami obecnego rządu. Partia rządząca jest liderem, ale w przeliczeniu na mandaty, traci jednak samodzielną większość. Opozycja z kolei już zaczyna czuć swój sukces rozmyślając jednocześnie o czymś w rodzaju "wielkiej koalicji". Dlaczego jednak rzecz dzieje się rok przed wyborami skoro jest do nich jest masa czasu? Z bardzo prostego powodu: politycy niechętni obecnej władzy chcą tym sposobem umocnić swoje pozycje, poklask wśród społeczeństwa, pokazać, że chcą usilnie zjednoczenia i dążą do tego. Po prostu udowodnienie ludziom: patrzcie, zwycięstwo jest na wyciągnięcie ręki, jest blisko, my to możemy.

Rzeczywistość jest jednak zgoła odmienna. Już dzisiaj słyszymy o braku wejścia Gowina na listy, o tym czy one w ogóle powstaną, o ich kształt. Ogólnie, że nie jest jeszcze nic pewnego. Było to do przewidzenia, bowiem wiele partii na jednej bądź nawet dwóch listach wyborczych, jest ryzykowne. Wiele interesów, ale czego osobiście nie lubię, wiele stanowisk do obsadzenia. Nie da się w łatwy sposób tego pogodzić. Przed kamerą wiadomo: wszystko jest pięknie, ładnie, zgadzamy się ze sobą. Ale poza, już nie jest tak różowo. Nawet mała niesnaska może doprowadzić do różnicy zdań i w efekcie do końca sielanki. Serial o wielkiej koalicji PO z Lewicą trwa nadal i szczerze mówiąc zdaje się nudzić. Ale istnieje coś o wiele poważniejszego:

Chaos wyborczy w 2023 r. W mojej ocenie jest on bardzo realny. Gdyby faktycznie sprawdziły się sondaże i opozycja by wygrała, to z wyliczenia średniej wszystkich badań wynikowo, wygrałaby wybory. Ale problem zaczyna się już, gdy dojdziemy do podziału mandatów. PO, Lewica, Hołownia nie dają opozycji możliwości rządów. Celowo nie dodałem tu PSL-u, bo nie wiadomo jak ludowcy się zachowają. Czy wygra u nich chęć władzy, chęć zemsty na PIS za marginalizowanie na wsi, czy jednak merytoryka i uczciwe potem spojrzenie w oczy wyborców i pozostanie wierne ideałom, a nie wchodzenie we współpracę z Lewicą przy grzebaniu przy kwestiach światopoglądowych. Dodać należy wątpliwość czy Koalicja Polska w ogóle wejdzie do Sejmu, a nawet jeśli i osiągnęłaby wynik ledwo przekraczający 5%, nie wiadomo czy mandatów by starczyło. Zakładając, że PSL wykluczyłby wejście do rządu razem z Czarzastym czy nawet z Tuskiem (od którego Kosiniak odcinał się), to nie ma mowy o żadnym nowym rządzie. Arytmetyka będzie bezwzględna. Nawet gdyby programowo się dogadano (co może być niezwykle trudne), to nie wystarczy głosów. A ich brak może dać PIS oręże w postaci wniosku o samorozwiązanie Sejmu z powodu niemożności wyłonienia rządu i czekałby nas kolejny maraton wyborczy, co mogłoby wiązać się znowu ze zrównaniem terminów dwóch wyborców. Niestety, ale taki scenariusz, który nam opozycja gotuje sprawia, że niechęć do polityków z tego powodu, zwiększa się. Ale PIS w tej sytuacji może czekać, aby opozycja wykrawiła się, co dam i dodatkowe punkty. Natomiast taki chaos,  który może trwać nieustannie (bo opozycja może wygrywać, a nie zdobywać odpowiedniej ilości głosów). Niech to politycy, ale i wyborcy wezmą pod uwagę.

Lubię to! Skomentuj6 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale