Dzisiaj wybrano nowego selekcjonera naszych piłkarzy. Został num wybrany Waldemar Fornalik. Wybór został podjęty już znacznie wcześniej, co było do przewidzenia, a został ogłoszny przez G. Latę i A. Piechniczka na specjalnie zwołanej przez nich konferencji prasowej. Nie chciałbym się w mojej notce rozkładać na czynniki pierwsze (bowiem czas pokaże) osoby Waldemara Fornalika. Chciałbym za to na chwilę zatrzymać się przy sposobie wyboru trenera kadry i słowach, jakie przy tej okazji wypowiedział A. Piechniczek.
Otóż pan Piechniczek wspomniał dzisiaj dziennikarzom, że nigdy jeszcze wybór selekcjonera reprezentacji nie odbywał się tak wieloetapowo, jak to miało miejsce w tym przypadku. Uważam, że jest to stwierdzenie absolutnie złe, niepotrzebne i pozbawione sensu, jak i też nieprawdziwie. W mojej ocenie i tu chciałem podpowiedzieć panu Antoniemu jeśli ten nie rozumie słowa "wieloetapowo", że proces wieloetapowy zazwyczaj jest to wybór trenera w drodze konkursu, gdzie każdy nadsyła swoje oferty, z każdym przeprowadzana jest rozmowa, do mediów nie przedostają się żadne informacje, a sam taki proces trwa kilka tygodni bądź nawet miesięcy. Tutaj cała sprawa zamknęła się w miesiącu, a nazwiska kandydatów w większości były znane od dawna. Nie prowadzono ponadto żadnego konkursu kandydatów nie mówiąc już o rozmowach z nimi i sprawdzaniu ich CV. W zasadzie tak jak w przypadku F. Smudy, trenera nowej kadry namaściły media, wyręczając w ten sposób piłkarską centralę. Jes to smutne, bowiem okazuje się, że media sa o wiele bardzie myślący i znający się na rzeczy niż PZPN, a ta konkretna sytuacja pokazuje, iż PZPN nie potrafi wybrać selekcjonera, a muszą to za niego zrobić media. Można powiedzieć, że G. Lato powinien ten wybór już na zawsze pozostawić mediom, bo i tak zarząd PZPN nigdy nie potrafiłby wybrać innego kandydata niż wskażą media.
Trochę mnie też dziwi taka objekcja zarządu PZPN dot. trenera z zagranicy. A. Piechniczek uznał, że mamy złe doświadczenia z trenerem nie Polakiem. Otóż jak uważam coś zupełnie innego i odmiennego. Leo Benhakkera wspomniam dobrze, za jego kadencji awansowaliśmy do EURO ( nie licząc występów w samym turnieju), a cały okres jego pracy obfitował w kilka naprawdę niezłych meczy w wykonaniu naszych grajków (przede wszystkim meczów o punkty), co nijak się ma do osiągnięć trenera Smudy. Tak więc tutaj zarzuty Piechniczka można bardzo szybko obalić.
Inne tematy w dziale Rozmaitości