11 obserwujących
570 notek
674k odsłony
  3519   0

Porażka protestacyjna Barbary Nowackiej

Dzisiejszy początek tzw. czarnych protestów przeciw zakazowi aborcji organizowany przez Barbarę Nowacką miał być wielkim wydarzeniem. Czymś o czym mówi i długo będzie mówić cała Polska. Coś, co w pewnym sensie da przeciwnikom obecnego rządu nowe paliwo i siłę do tego, by inspirować ludzi do nie popierania tego, co czyni ekipa Beaty Szydło oraz pomoże wyraźnie zmęczonemu KOD-owi. Bo umówmy się, że ten protest z samą tylko aborcją miał niewiele wspólnego. Niestety okazał się w mojej ocenie porażką Barbary Nowackiej. I mocno postawił pod znakiem zapytania nie tylko jej powrót do polityki, ale i to czy da się w to wciągnąć jeszcze więcej osób niż to było dzisiaj.

Oczywiście trudno aktualnie spekulować ile będzie protestować kobiet w poniedziałek. Może będzie ich więcej, może mniej. Niemniej jednak sama manifestacja, a tym bardziej forma poniedziałkowego protestu są dla mnie głupie, bowiem problem aborcji istnieje od dawna, a jej nieformalny (choć istnieje tzw. kompromis aborcyjny) zakaz także. Bowiem poza trzema wyjątkami ten zabieg jest u nas nielegalny. Dlatego zastanawiam się, gdzie były organizacje feministyczne kiedy poprzednie w przeciągu 25 lat ekipy rządzące próbowały coś majstrować przy prawie aborcyjnym, a dopiero teraz zebrały się na wielkie marsze. Odpowiedź jest prosta: chodzi tylko i wyłącznie o kontekst polityczny. Organizatorem protestu jest Partia Razem i Inicjatywa Polska Barbary Nowackiej czy krótko mówiąc twory polityczne. To już wyklucza merytoryczne podejście do sprawy. I to chyba sprawiło, że na manifestacji zjawiło się dużo mniej osób niż przewidywano. Jako dodatkowe argumenty przemawiające za klapą tego wydarzenia należy uznać wulgarne niekiedy hasła i odzywki niektórych z manifestantek oraz żenujące wręcz wpadki przemawiających kobiet m.in. o dyktaturze kobiet. Sądzę, że sama organizatorka pani Nowacka musi się poważnie zastanowić nad dalszym rozwojem tej akcji oraz czy tak naprawdę jest sens protestować skoro jeszcze nic ze zostało uchwalone.

Z całą pewnością samo PIS nie powinno od problemu tym bardziej teraz uciekać. Niepotrzebnie zresztą wywołanego przez same środowisko pozaparlamentarne, których pomysły rząd chce przynajmniej kierować do komisji. Nikomu składania tego typu wniosków nie można zabronić, ale już projekt ustawy autorstwa samego PIS zmusza do postawienia pytania: po co teraz ta awantura?Szczególnie w tej chwili kiedy trzeba rozwiązywać ważniejsze problemy przede wszystkim natury gospodarczej. W mojej ocenie niepotrzebny pośpiech, by załatwić daną sprawę wśród posłów PIS  i ich chyba czasami krótkowzroczność sprawia, że potem Kaczyński musi gasić nikomu nie na rękę powstałe spory. A to może w późniejszym czasie przełożyć się na spadek popracia szczególnie wśród wyborców centrowych.

Lubię to! Skomentuj39 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale