Będąc przeciętnym Polakiem na rynku pracy w Polsce, rywalizujesz dzisiaj z całym światem. O miejsca pracy w przemyśle, transporcie, logistyce czy nawet handlu rywalizujesz z Ukraińcami, Gruzinami, Kolumbijczykami, Nigeryjczykami, Pakistańczykami, Hindusami, Turkami i Bóg wie kim jeszcze. Agencje pracy ściągają masowo imigrantów z krajów trzeciego świata. Bramy zakładów przemysłowych w Polsce coraz częściej są zamknięte dla kandydatów z Polski. To absurd, ale to się dzieje. Zatrudnienie wśród Polaków spada, bezrobocie rośnie. Za to zatrudnienie imigrantów rośnie każdego roku o kilkaset tysięcy. Polska to kraj, w którym w żaden sposób nie chroni się obywateli na rynku pracy. Są już w Polsce niemałe firmy, w których nie ma żadnych Polaków. To nie budka z kebabem prowadzona przez kilku Turków, tylko duże magazyny czy zakłady produkcyjne. Czy czeka nas to samo, co w Hiszpanii, czyli ponad 20% bezrobocie przy stałym masowym napływie imigrantów?
Bezrobocia w Polsce miało już nie być dzięki fatalnej demografii. Pracodawcy mieli zacząć się starać o dłonie młodego pracownika. Agencje pracy rekrutujące w Polsce ludzi do Niemiec czy Holandii miały się zacząć zwijać. A tymczasem bezrobocie wśród młodych gwałtownie rośnie, agencje pracy rekrutujące na zbiory papryki czy magazyny za granicą przebierają w kandydatach. Na każdą jakąkolwiek ofertę pracy z reguły aplikuje ponad 100 osób. Zdarzają się tysiące zdesperowanych ludzi na jedną ofertę pracy i to nie za jakieś kokosy. Rynek pracy w zasadzie istnieje tylko w kilku dużych miastach. Niemal w całym kraju najlepszym sposobem na znalezienie pracy są znajomości. W niektórych powiatach liczbę rzeczywistych aktualnych ofert pracy można policzyć na palcach. Taki jest obraz polskiego rynku pracy w dobie starzejącego się społeczeństwa i masowej imigracji.
W wielu zakładach pracy furtka dla Polaków jest zamknięta. Za rekrutację odpowiadają młode Panie z Ukrainy, które jeszcze cztery lata temu przyjechały do naszego kraju z dwoma walizkami. Młode Svietłany, Oksany, Iryny ściągają do Polski Kolumbijczyków, Filipińczyków, Uzbeków i wiele innych nacji. Gdy Polak dzwoni do ukraińskiego biura pośrednictwa pracy to słyszy najczęściej, że aktualnie nie ma żadnych ofert pracy. A jednak tych ukraińskich firm przybywa na naszych oczach w tempie wykładniczym. Tak absurdalnej sytuacji nie ma chyba nigdzie na świecie. Czy wyobrażacie sobie Syryjczyków rozdających karty na tureckim rynku pracy?
Polak w Polsce z opuszczoną głową przyjmuje do wiadomości, że pracy dla niego nie ma. Polak próbuje kombinować poprawiać CV po raz dwudziesty, edytować zdjęcia w AI by wyglądać lepiej. Nic to jednak nie pomoże bo pracy na polskim rynku po prostu nie ma. Odsetek wolnych miejsc pracy to zaledwie 0,8% i to jest średnia dla całego kraju. Poza tymi rodzynkami jakimi są duże miasta (gdzie też jest słabo) ten odsetek spada już poniżej 0,5%, a pewnie miejscami nawet wynosi okolice 0%. Jak to możliwe, że ten "rynek pracownika" jakimi karmiły nas media tak szybko pękł? Czy jednak to była tylko propaganda na przeczekanie, żeby Polacy zbyt licznie nie emigrowali zanim sobie polscy kapitaliści zorganizują źródła pracowników z biednych krajów? Teraz Polak nie jest już potrzebny na polskim rynku pracy. Na jego miejsca firmy mają już kanały pozyskiwania dowolnej ilości ludzi z trzeciego świata. To koniec jakichkolwiek nadziei na lepsze życie polskiego pracownika. Płaca minimalna duszona trzeci rok z rzędu, podnoszona o marne grosze. Ceny paliwa tak wysokie, że w kieszeni dojeżdżającego do pracy te 30 km zostaje czasami tyle ile 10 lat temu przy cenach wielokrotnie wyższych. Jak tu żyć kiedy z 4 tysięcy wydasz na paliwo tysiaka. W kieszeni zostaje 3 tysiące netto, a tu właśnie przyszła faktura od Orlenu żeby zapłacić za gaz 2500 zł. Kiedyś chociaż można było chrustu nazbierać, zapalić to i zeszło te 2-3 tony mniej w sezonie. A teraz co? Bieda nasza pospolita polska i to widocznie za zgodą tego marnego, tchórzliwego społeczeństwa jakim są współcześni Polacy. Zamiast walczyć o swoje to jeszcze mają kompleksy tych lepszych, niby zaradniejszych, cwanych rodaków z tak zwanej klasy wyższej i średniej.
Podsumowanie do czego odnosi się ten wpis:
Do wzrostu bezrobocia, które ma miejsce kolejny rok z rzędu i to nawet latem.
Do fatalnej sytuacji młodych Polaków na rynku pracy.
Do spadku zatrudnienia Polaków, które ma miejsce kolejny rok z rzędu.
Do wzrostu liczby pracujących cudzoziemców, która rośnie wykładniczo od ponad dekady.
Do rosnących jak grzyby po deszczu ukraińskich agencji pracy w Polsce ściągających imigrantów.
Do szybkiego bogacenia się na pracy imigrantów polskiej klasy wyższej i średniej.
Do braku jakichkolwiek perspektyw zawodowych poza kilkoma dużymi miastami i kilkoma średnimi na cały kraj.
Do tragicznie niskiej liczby wolnych miejsc pracy w gospodarce. W zasadzie najgorszej sytuacji w całej UE.
![]()



Komentarze
Pokaż komentarze (3)