fot. Grzegorz Kozakiewicz
fot. Grzegorz Kozakiewicz
Polska.Ma.Sens Polska.Ma.Sens
219
BLOG

Rok pierwszy

Polska.Ma.Sens Polska.Ma.Sens Polityka Obserwuj notkę 3

Kiedy przed rokiem Bronisław Komorowski przekraczał próg Pałacu Prezydenckiego, oczekiwania wobec niego nie były wygórowane.


Wszak większości z tych, którzy na niego zagłosowali chodziło głównie o to, by głową państwa nie został Jarosław Kaczyński. 

Rychło jednak okazało się, że nowy prezydent zlekceważył minimalistyczne nadzieje swoich wyborców. Postawił na ucieczkę do przodu.

Bo owszem, ówczesne zadanie nr 1 wykonał doskonale. A było nim przywrócenie urzędowi ponadpartyjnego wymiaru. Komorowski konsekwentnie próbował praktykować obśmiewaną przez niektórych ideę „prezydenta wszystkich Polaków”.

A nie było – i nie jest – to łatwe, zważywszy na nader obraźliwe słowa i gesty PiS-owskiej opozycji (patrz tekst Jerzego Skoczylasa „>>Ten pan z wąsami<<, czyli jak bardzo Jarosław Kaczyński urząd prezydenta szanuje”). Komorowski jednak nie dał się sprowokować i nie przyjął stylu i poziomu swych przeciwników. Kolejne zaczepki traktuje tyleż z zasadnym dla powagi pełnionej funkcji dystansem, co z dobroduszną pobłażliwością. Więcej: nawet wobec najbardziej nieprzejednanej opozycji systematycznie ponawia zaproszenie do rozmowy o ważnych dla kraju sprawach. 

Równocześnie kilka już razy dowiódł, że umie wznieść się także ponad stricte partyjne interesy czy polityczne taktyki swojego macierzystego ugrupowania i chce być prezydentem Rzeczpospolitej, a nie prezydentem z Platformy Obywatelskiej. 

Co więcej jednak: Bronisław Komorowski szybko wykroczył poza tak nakreśloną mu rolę. Nie tylko zaczął tonować afronty i naprawiać szkody wobec instytucji państwa poczynione przez poprzednika (choćby w stosunku do Trybunału Konstytucyjnego). Wystąpił też z rozmaitymi inicjatywami w kluczowych dla przyszłości kraju kwestiach (przykładem choćby sprawa przyszłości systemu emerytalnego), przekształcając Pałac Prezydencki a to w siedzibę eksperckiego think tanku na najwyższym merytorycznym poziomie, a to w forum dialogu dla przedstawicieli rozmaitych społecznych interesów.

Wielkim atutem pierwszego roku urzędowania Bronisława Komorowskiego okazała się wreszcie Pierwsza Dama ze swoim ciepłym spokojem, ale też inicjatywą i społecznikowską energią. Skądinąd wyjaśnienie prawidłowości, jak to się dzieje, że żony kolejnych polskich prezydentów są rodzimymi skarbami, staje się niemal narodowym pytaniem.

Co też ważne: nieco sarmacki w formie, a umiarkowanie tylko konserwatywny w treści styl tej prezydentury zdaje się podobać większości rodaków. Co także warte jest zastanowienia.
 
Krzysztof Burnetko

 

Pragniemy skupić wokół siebie mądry entuzjazm ludzi twórczo zmieniających świat na lepsze. Redakcja nie boi się opisu zjawisk negatywnych, ale pielęgnuje myślenie pozytywne i walczy z czarnym postrzeganiem świata i Polski.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka