Polska stoi przed ogromną szansą tj. objęciem fotela przewodniczącego Parlamentu Europejskiego przez Jerzego Buzka. Taką możliwość zapowiedział już Premier Tusk w trakcie kampanii wyborczej do PE. Inne kluby opowiedziały się za poparciem tej kandydatury. Jednak jak to zwykle bywa, łatwiej współpracuje się nam z przedstawicielami innych państw niż z własnymi rodakami.
Przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości nagle jednym głosem (łącznie z kancelarią Prezydenta) twierdzą, iż stanowisko to nie jest aż tak ważne, iż jest tylko prestiżowe. Uważają, iż lepiej "powalczyć" choć oczywiście nie wiadomo jak i z kim, ale walczyć przecież trzeba... o "dobrą" posadę dla polskiego Komisarza. Nie twierdzę, że status Komisarza jest mało ważny, lecz jakby nie patrzeć Komisarzy jest 27 a więc każdemu państwu przysługuje 1 miejsce (miało to być zmienione Traktatem Reformującym z Lizbony, lecz Irlandia w wyniku negocjacji co do podpisania go narzuciła warunek o utrzymaniu dotychczasowej liczby). Po wejściu w życiu TL, a więc po ratyfikacji go przez pozostałe państwa, w tym głównie Polskę i Irlandię, wejdzie on w życie w 1 dzień następnego miesiąca po złożeniu dokumentów ratyfikacyjnych w Rzymie. Traktat Lizboński przyznaje ogromne kompetencje Parlamentowi Europejskiemu i wpisuje się w taki trend, gdzie każdy kolejny Traktat stopniowo zwiększa zakres możliwości, narzędzi i procedur współdecydowania Parlamentu Europejskiego.
Lecz nie wchodząc w szczegóły nawet laik zauważy podstawowe różnice:
Przewodniczący Parlamentu Europejskiego jest TYLKO JEDEN i jest wybrany w sposób demokratyczny przez WSZYSTKIE 27 państwa członkowskie. Jako przedstawiciel Parlamentu może on kształtować politykę w przyznanych mu kompetencjach z perspektywy swojego kraju członkowskiego (!) oczywiście uwzględniając interes całej Unii.
Przedstawiciele Komisji Europejskiej mają status URZĘDNIKA UNII EUROPEJSKIEJ, a więc absolutnie nie podlegają rządom państw członkowskich oraz nie mogą przyjmować od nich jakichkolwiek instrukcji. Komisarze są urzędnikami i pracują na rzecz Unii Europejskiej. Przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości albo nie wiedzą, albo co bardziej prawdopodobne świadomie wprowadzają w błąd swoich wyborców i opinię publiczną. Gdyby Komisarz w wyraźny sposób sprzyjał któremukolwiek z państw, powinien zostać odwołany ze stanowiska. To tak jak sędzia, który uniewinniałby podczas procesu swoich kolegów - w normalnym systemie jest to niedopuszczalne.
Przykre jest również to, iż nawet Premier Berlusconi publicznie wypowiada się na temat kandydatury Buzka, podczas gdy nasz Prezydent Lech Kaczyński uważa, iż kandydatura Buzka nie została w ogóle zgłoszona i jest to tylko przedmiot sporów w Europejskiej frakcji EPP...


Komentarze
Pokaż komentarze (10)