PolskiKryptoLog PolskiKryptoLog
12
BLOG

Inflacja niby spada, a w portfelu jakoś nie widać

PolskiKryptoLog PolskiKryptoLog Gospodarka Obserwuj notkę 1
Prezes Glapiński ogłasza sukces, bo inflacja zeszła do kilku procent. Tylko jakoś ceny w sklepie nie chcą się cofnąć do poziomu z 2021 roku.
Pamiętam, jak w 2021 roku robiłem zaprawki na zimę i za kilogram cukru płaciłem dwa i pół złotego. Dziś płacę prawie pięć. Inflacja spadła, powiadają. No to super. Tylko czemu nikt mi nie odda różnicy? Bo inflacja spadła, ale ceny zostały. To jest ta sztuczka, którą tłumaczą nam od dwóch lat. Spadający wskaźnik nie znaczy, że jest taniej. Znaczy tylko, że drożeje wolniej. Wielka mi pociecha dla emeryta, który liczy każdy grosz przy kasie. NBP zrobił to, co zwykle. Najpierw spóźnił się z podwyżkami, potem podniósł stopy do poziomu, który dusił kredytobiorców, a teraz siedzi cicho i udaje, że wszystko jest pod kontrolą. Rada Polityki Pieniężnej obraduje, wydaje komunikaty, a ja patrzę na swój kredyt i się zastanawiam, kiedy wreszcie ktoś pomyśli o zwykłym człowieku, a nie o bankach. Stopy stoją. Od miesięcy praktycznie ani w górę, ani w dół. Prezes mówi, że to stabilizacja. Ja mówię, że to bezradność. Bo jak inflacja nagle znowu skoczy - a skoczyć może choćby przez ceny energii - to co wtedy? Offset 50 punktów bazowych i modlitwa? Wokół nas też nie jest wesoło. Niemcy mają problemy, ich przemysł się zwija, a to przecież nasz główny partner handlowy. Jak Niemiec kicha, to Polak się przeziębia. Wystarczy popatrzeć na zamówienia w fabrykach na Dolnym Śląsku czy w Wielkopolsce. Europa na gazie i ropie z importu, zielony ład dusi energetykę, a Bruksela dokłada kolejne regulacje. Kto za to płaci? Zawsze ten sam. My. Ktoś powie, że panikuję. Może i panikuję, ale wolę panikować z otwartymi oczami niż słuchać bajek o miękkim lądowaniu. Od GetBacku i Amber Gold nauczyłem się jednego: jak ktoś mówi, że wszystko jest pod kontrolą, to znaczy, że trzeba trzymać rękę na portfelu. A najlepiej na złocie. Bo złoto, moi drodzy, nie opowiada bajek. Nie ma prezesa, który zmienia narrację co kwartał. Nie ma rady, która głosuje, czy podnieść, czy obniżyć. Jest po prostu złoto i jego cena. I ta cena od lat mówi jedno: świat się boi. Boi się długów, boi się drukowania pieniędzy, boi się polityków. Dlatego jak czytam o kolejnych rekordach na złocie, to się nie dziwię. Dziwię się tylko tym, którzy jeszcze wierzą w zapewnienia naszych włodarzy. Zerknijcie czasem na bieżące informacje gospodarcze i analizy rynkowe na pulsrynku.com, zamiast słuchać telewizji, która od lat mówi to samo, tylko innym tonem. W moim portfelu królują KGHM, Orlen i PZU. Nie dlatego, że są idealne. Dlatego, że rozumiem, co robią. Miedź będzie potrzebna zawsze, paliwo też, a ubezpieczenia to biznes, który kwitnie w każdych warunkach. Reszta to loteria. Altcoiny? Cyrk na kółkach. BTC jeszcze szanuję, bo ma sens, ale cała reszta to dla mnie zabawa dla ludzi z nadmiarem gotówki i niedoborem rozumu. Co dalej? Inflacja pewnie gdzieś tam wróci. Stopy prędzej wzrosną, niż spadną. Europa będzie się ślimaczyć. Rząd obieca, że pomoże. A ja zrobię to, co zawsze. Kupię trochę złota, dokupię KGHM i będę czekał. Cierpliwość to jedyna strategia, która u mnie się sprawdziła przez te osiem lat. Nie jestem pesymistą. Jestem realistą. A realista wie, że w tym kraju trzeba liczyć na siebie. Nie na NBP, nie na KNF i już na pewno nie na polityków.

Entuzjasta kryptowalut i GPW, okazyjnie publikuję na pulsrynku.com  Polecam https://pulsrynku.com/artykuly/kryptowaluty

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Gospodarka