PolskiKryptoLog PolskiKryptoLog
67
BLOG

Inflacja spada, a w sklepie dalej drogo. Ktoś tu kogoś robi w konia

PolskiKryptoLog PolskiKryptoLog Gospodarka Obserwuj notkę 7
Statystyki mówią, że inflacja w Polsce hamuje, a NBP trzyma stopy i się tym chwali. Tyle że mój koszyk zakupowy jakoś nie dostał tej wiadomości.
Byłem wczoraj w markecie. Chleb, masło, kawałek kiełbasy, trochę warzyw. Rachunek taki, że kasjerka musiała mi powtórzyć kwotę. Potem włączam wiadomości, a tam pan w garniturze mówi, że inflacja się uspokaja. No to dobrze. Tylko komu się uspokaja, bo mnie nie. Rozumiem, jak to działa. Inflacja spada, to znaczy, że ceny rosną wolniej. Nie że maleją. Po prostu drożyzna jedzie teraz trochę wolniej niż rok czy dwa lata temu. Fajnie, tylko że cena już tam, gdzie jest, i nikt jej na dół nie sprowadzi. Przez te kilka lat zrobiło się o kilkadziesiąt procent drożej, a pensje nie nadążyły. Elektryk to wie, bo kable, rozdzielnie i materiały poszły w górę jak szalone. Teraz NBP. Stopy stoją w miejscu, prezes tłumaczy, że trzeba poczekać i zobaczyć dane. Zawsze trzeba poczekać. Jak ceny szły w górę, to nikt nie czekał, tylko drukowało się pieniądz, jakby jutra nie było. A potem rachunek wystawiono nam wszystkim. Pytanie retoryczne: kto dziś pamięta, jak to się zaczęło? Ja pamiętam, bo trzymam wszystko w portfelu i widzę, co ten papierek wart. Dlatego złoto leży tam, gdzie leży, i nie zamierzam go ruszać. Gram sobie na KGHM, bo miedź to realna rzecz, a nie obietnica z biurka. Orlen też daje spać spokojnie, choć wiadomo, że polityka lubi tam zaglądać. PZU? Wypłaca dywidendę, więc nie narzekam. Ale nikt mi nie wmówi, że wszystko jest dobrze, bo tabelka się zgadza. Jak ktoś chce na bieżąco śledzić, co się dzieje z gospodarką, to polecam zaglądać na bieżące informacje gospodarcze i analizy rynkowe na pulsrynku.com. Człowiek się przynajmniej dowie, co piszą różni ludzie, a nie tylko to, co podaje jeden urząd. Sam sprawdzam kilka źródeł naraz, bo jedno to za mało. Zaufanie ograniczone to podstawa, zwłaszcza po tym, co przeszliśmy z GetBack i Amber Gold. A Europa? Niemcy, które miały być lokomotywą, stoją na bocznicy. Przemysł się dusi, energia droga, a Berlin zastanawia się, co dalej. Jak Niemcy kichają, to my łapiemy grypę, bo przecież tam idzie połowa naszego eksportu. Do tego Bruksela wymyśla kolejne regulacje, jakby firmom brakowało papierologii. Zielony ład brzmi pięknie, dopóki rachunek za prąd nie przyjdzie do zakładu. Wtedy robi się mniej zielono, a bardziej czerwono. Czy będzie recesja? Nie wiem i nie udaję, że wiem. Ci, którzy twierdzą, że wiedzą, zwykle sprzedają jakiś kurs albo fundusz. Widzę tylko, że u nas wszystko trzyma się na konsumpcji i pożyczkach, a to nie jest zdrowa dieta. Jak ludzie przestaną kupować, to nagle się okaże, że król jest nagi. Co robię ja? To samo, co zawsze. Trochę akcji spółek, które coś produkują i wykopują. Trochę BTC, bo to jedyna waluta, której nie da się dodrukować po cichu. Złoto w sejfie. Żadnych altcoinów, bo to cyrk i klaun na jednym. I gotówka na czarną godzinę, choć wiem, że inflacja ją zjada. Ale lepiej mieć rezerwę, niż potem żałować. Nie jestem ekonomistą, jestem elektrykiem. Ale wiem jedno: jak zwarcie jest w instalacji, to nie pomaga zaklinanie rzeczywistości. Trzeba znaleźć przyczynę. A przyczyna jest taka, że wydajemy więcej, niż zarabiamy, od rządu po zwykłego Kowalskiego. Prędzej czy później bezpieczniki wybiją. Pytanie tylko, czy będziemy na to gotowi.

Entuzjasta kryptowalut i GPW, okazyjnie publikuję na pulsrynku.com  Polecam https://pulsrynku.com/artykuly/kryptowaluty

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Gospodarka