24
BLOG
Bitcoin pod 77 tysiącami, a ja nadal patrzę na swój portfel i się zastanawiam
Październik 2026 i znowu to samo. Bitcoin zjechał pod 77 tysięcy dolarów, a na rynku krypto poleciały likwidacje, bo dźwignia zawsze znajdzie frajera.
Wiecie, co mnie w tym wszystkim najbardziej bawi? Że od ośmiu lat czytam te same nagłówki. Bitcoin spada, panika, eksperci mówią, że to koniec. Potem bitcoin rośnie, eksperci mówią, że to nowy początek. A ja siedzę w Radomiu, patrzę na swój wykres i myślę sobie jedno. Ktoś na tym zarabia, tylko nie ja. Tym razem powód spadku jest niby poważny. Wróciły obawy o płynność, Fed znowu straszy podwyżkami stóp, a dźwignia na giełdach krypto zrobiła swoje. Kiedy ludzie pożyczają pieniądze, żeby grać na bitcoinie, a potem bitcoin spada, to się nazywa kaskada likwidacji. Ładne słowo na to, że ktoś właśnie stracił wszystko, co miał. Ja tam wolę kupować za gotówkę i spać spokojnie. Ale zauważcie jedną rzecz. Bitcoin trzyma poziom, jako tako, a altcoiny tracą grunt pod nogami. I to jest cała prawda o tym rynku. BTC to złoto cyfrowe, reszta to cyrk na kółkach. Kto pamiętał, żeby sprzedać swojego ulubionego coina z psem w logo, ten dziś nie płacze. Ja swoje altcoiny przelałem do kosza jakieś trzy lata temu i jakoś nie żałuję. A co się dzieje na GPW? Też wesoło. Technologiczna hossa jest pod presją, bo z Azji przyszło ostrzeżenie, a na Nasdaq zaczynają się bariery podażowe. Tłumacząc z języka ekspertów na polski. Ludzie, którzy kupili drogo, chcą wreszcie sprzedać, a nowych chętnych jakoś brakuje. Do tego dochodzi ciężar długu CoreWeave, tej całej spółki od sztucznej inteligencji. Kiedy firma ma mnóstwo długu i nagle rynek się oziębia, to zaczyna się robić nieprzyjemnie. Widziałem już ten film. Nazywał się GetBack. Ja tam trzymam się swojej strategii. KGHM, Orlen, PZU i złoto w szufladzie. Miedź zawsze będzie potrzebna, prąd też, a ubezpieczenia ludzie kupować muszą, choćby z przymusu. Proste? Proste. Nudne? Nudne. Ale jakoś przez te osiem lat nie straciłem na tym tyle, co znajomy, który w 2021 roku wszedł w altcoiny na szczycie. Nie twierdzę, że jestem mądry. Twierdzę tylko, że jestem stary i nieufny. Kiedy NBP mówi, że wszystko jest pod kontrolą, ja sprawdzam, czy portfel mam zamknięty. Kiedy KNF ostrzega przed ryzykiem, to znaczy, że ryzyko już dawno temu weszło do środka i rozsiadło się w fotelu. A media głównego nurtu? One zawsze wiedzą po fakcie. Jeśli ktoś z was jednak szuka sensownych danych zamiast emocji, to polecam aktualne analizy sygnałów i rekomendacji dla rynku kryptowalut. Sam zaglądam tam od czasu do czasu, żeby zweryfikować, czy to ja zwariowałem, czy rynek. Zwykle jedno i drugie. A na koniec rada od elektryka. Jak nie wiesz, co się dzieje w instalacji, to nie grzebiesz na przełączonym prądzie. Na giełdzie jest dokładnie tak samo. Dźwignia to taki kabel pod napięciem. Wygląda niewinnie, dopóki nie dotkniesz.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)