PolskiKryptoLog PolskiKryptoLog
91
BLOG

Inflacja spada, ale jakoś nikt w mojej wsi nie świętuje

PolskiKryptoLog PolskiKryptoLog Gospodarka Obserwuj notkę 5
Prezes NBP ogłasza sukces, bo inflacja zjechała z 18 procent do jednocyfrowej. Tylko że w sklepie za zakupy płacę dalej tyle samo co rok temu, a może i więcej.
Ostatnio słucham tych wszystkich prognoz i mam wrażenie, że ekonomiści żyją w innym kraju niż ja. W teorii wszystko się zgadza. Inflacja spada, mamy dezinflację, miękkie lądowanie, a może nawet twarde, zależy którego eksperta włączysz. W praktyce stoję w Biedronce, patrzę na parówki i się zastanawiam, czy to aby na pewno ta sama inflacja, o której mówią w telewizji. Bo u mnie w portfelu nic się nie zgadza. Pensja elektryka jakoś nie dogoniła tych wszystkich podwyżek. ZUS podrożał, prąd podrożał, gaz podrożał, śmieci podrożały, a inflacja oficjalnie spada. No to ja się pytam: jeśli spada, to dlaczego ceny nie wracają? Ano nie wracają, bo w tym kraju ceny rosną jak na górce, a spadają jak na windzie, do której ktoś wezwał konserwatora. Stopy procentowe to już w ogóle temat rzeka. NBP trzymał je na poziomie, przy którym kredytobiorcy płakali, a teraz zaczyna powolutku ciąć. I dobrze, bo frankowicze i złotówkowicze mają już dość. Tylko pytanie brzmi: czy Rada Polityki Pieniężnej obniża, bo gospodarka tego potrzebuje, czy bo rok wyborczy i trzeba coś pokazać ludziom? Ja tam nie jestem naiwny. Pamiętam GetBack, pamiętam Amber Gold, pamiętam jak likwidowali OFE i mówili, że to dla mojego dobra. Do dziś się zastanawiam, czyje to było dobro, bo na pewno nie moje. W Europie też wesoło. Niemcy mają recesję albo balansują na jej krawędzi, zależy jak liczyć. Chińczycy zalewają nas swoimi elektrykami, a unijni urzędnicy w Brukseli wymyślają kolejne Zielone Łady i inne cuda, które mają uratować planetę, ale jakoś nie ratują mojego portfela. Z jednej strony mamy drogi prąd i drogie paliwo, z drugiej strony mamy dopłaty do węgla i do gazu, tylko jakoś te dopłaty do mnie nie docierają. Albo docierają, ale w formie wyższego rachunku. Czytam sobie czasem bieżące informacje gospodarcze i analizy rynkowe na pulsrynku.com i widzę, że inni też się gubią. Jeden mówi, że będzie recesja, drugi że nie, trzeci że stagflacja, czwarty że wszystko jest pod kontrolą. A ja patrzę na swój portfel i na swoje rachunki i jakoś nie widzę tej kontroli. Może mam złe okulary, albo za mały telewizor. Na GPW mam KGHM, Orlen i PZU, bo w te spółki wierzę od lat. KGHM ma miedź, Orlen ma paliwo, PZU ma ubezpieczenia. To są rzeczy, które ludzie zawsze będą potrzebować, choćby inflacja była dwucyfrowa albo i trzydziestocyfrowa. Bitcoin też trzymam, bo szanuję, choć wiem, że niektórzy wciąż myślą, że to pieniądz dla hackerów. Altcoiny to cyrk, nie dotykam. Złoto trzymam w szufladzie i śpię spokojnie, bo złoto to złoto, a nie jakiś token, który ktoś może wyłączyć jednym kliknięciem. Wniosek mam taki: oficjalne dane to jedno, a życie to drugie. Dopóki rząd i NBP będą mówić, że jest dobrze, a ja będę czuł, że jest średnio, to ja im nie uwierzę. Bo ja nie potrzebuję wskaźników, ja potrzebuję, żeby mi zostało na koniec miesiąca. I tego życzę każdemu, niezależnie od tego, co mówi prezes banku centralnego w telewizji.

Entuzjasta kryptowalut i GPW, okazyjnie publikuję na pulsrynku.com  Polecam https://pulsrynku.com/artykuly/kryptowaluty

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Gospodarka