O prawdziwości współczesnego przekonania, że aby zwyciężyć w sporze, aby zdobyć przewagę czy wręcz władzę nad przeciwnikiem - wystarczy narzucić mu własny język, możemy się upewnić w sposób niewątpliwy przyglądając się wynikom sondaży opinii publicznej. Do klasycznych paradoksów badań opinii publicznej uświadamianych studentom na zajęciach z metodologii socjologii należy przykład sondażu dotyczącego aborcji, w którym respondenci odpowiadali na dwa różnie warianty jednego pytania. Wyniki oczywiście okazały się szprzeczne, gdyż większość respondentów jednocześnie przyznawała dziecko prawo do życia od momentu poczęcia i matce prawo do decydowania o przerwaniu ciąży.
Podobnych paradoksów moglibyśmy znaleźć wiele. Do tego dochodzi cały szereg wydarzeń społecznych o ambiwalentnym, niejednoznacznym charakterze, których dominująca interpretacja społeczsna zmienia się często w zależności od interpretacji lansowanej przez media.
Przestrzeń wolności i niezależności społeczeństwa od ośrodków wpływu (politycy, media), rozumiana jako możliwość racjonalnej oceny na podstawie rzeczywistych faktów staje się przestrzenią niezwykle zwężoną.
Rozumienie mechanizmu wyżej opisanego zjawiska pozwala jednak przy odrobinie myślenia i odwagi (zwłaszcza odwagi myślenia) zadać pytanie o konsekwencje przyjęcia takiej czy innej interpretacji? Ponowocześność - wmawiająca nam relatywność wszelkich ocen oraz lansująca w miejsce prawdy stosowanie w duchu pluralizmu wielu równoprawnych narracji - nie jest w stanie wyeliminować pytania o długofalowe konsekwencje: konkretne dobro lub zło wynikające ze sposóbu myślenia i działania zgodnie z duchem każdej narracji, opinii, idei - z ideologią równoprawnych narracji włącznie!



Komentarze
Pokaż komentarze