Rozumiem elekta: po co przed Pałacem krzyż przypominający poprzednika? Rozumiem lewicę: ich marzeniem jest wyeliminowanie Boga z przestrzeni publicznej. Rozumiem tych, którzy 10 kwietnia w głębi serca się ucieszyli: a może nie było nikogo takiego?
Od kilku dni jednak niepokoi mnie myśl o Pascalu przychodzącym ze swym zakładem do arcybiskupa warszawskiego i zaangażowanych katolików...
Jeśli Boga nie ma krzyż przy Krakowskim Przedmieściu nie ma znaczenia. Ale w takim razie kim jest arcybiskup warszawski i podlegli mu księża? Magami symbolizującymi tradycję i przywiązania części opinii publicznej demokratycznego społeczeństwa obywatelskiego?
A jeśli Bóg jest. Po prostu jeśli jest. Jeśli na krzyżu wyraził swą bezgraniczną miłość do człowieka... Cóż Mu odpowiedzą duchowni i świeccy katolicy zaangażowani w usunięcie krzyża z Krakowskiego Przedmieścia, gdy staną przed Nim? Że demokracja, konsensus, neutralność światopoglądowa...



Komentarze
Pokaż komentarze (3)