Tadeusz Pieronek, niegdyś biskup pomocniczy sosnowiecki i sekretarz episkopatu, oznajmił, że wie co było prawdziwą intencją tzw. obrońców Krzyża. Jego wiedza jest tożsama z przekonaniem, że wielotygodniowa modlitwa pod Krzyżem na Krakowskim Przedmieściu była niczym innym niż realizacją wielkiego planu zawłaszczenia tego Znaku przez partię opozycyjną oraz szerzenia kultu poległego pod Smoleńskiem Prezydenta RP.
Nie wiem skąd hierarcha tą wiedzę posiadł. Może spowiadał prezesa partii opozycyjnej? Ale nawet jesli miał tak bezpośrednie źródło wiedzy, to z jego intelektualną sprawnością jest coś nie tak, gdyż prezes sam sie do grono osób modlących pod Krzyżem nie zaliczał. Owszem przyjeżdżał, przemawiał, ale nie uczestniczył w tym maratonie modlitwy.
Sam na Salonie24 po dogłębnej analizie przedstawiłem istotny sens Krzyża na Krakowskim Przedmieściu jako sens oparty przede wszystkim i jednocześnie uwarunkowany wiarą w sens ofiary złożonej na krzyżu przez Chrystusa. Stanowisko to wyraźnie wyartykułował arcybiskup Andrzej Dzięga. Pieronwk zignorował wszystkich w podobny sposób rozumiejących tą sprawę i ograniczających sie do modlitwy. Wykorzystując polityczne wątki wypowiedzi pojedynczych uczestników wielomiesięcznej manifestacji wygłosił - z siłą przekonania godną teorii spiskowych - swój osąd.
Nie dostrzegłem by osąd Pieronka różnił się od wypowiedzi polityków partii rządzącej czy nawet niektórych antyklerykałów z lewicy. Nie dostrzegłem także - i piszę to ze szczerym ubolewaniem - choćby pierwiastka wiary czy nawet teologii w tej na wskroś politycznej wypowiedzi.



Komentarze
Pokaż komentarze (19)