Niespodziewany rezultat głosowania na burmistrza warszawskiej Pragi wzbudził konsternację Przewodniczącej Rady Dzielnicy, wskutek czego po okrzyku o ogłoszeniu przerwy opuściła salę obrad... Elżbieta Kowalska-Kobus nie potrafiła pojąć jak demokratycznie wybrani radni posiadający pełnię praw publicznych mogą wybrać innego kandydata niż kandydat jej partii. Pani Kowalska-Kobus wciąż nie może zrozumieć, że prawem każdego radnego jest głosowanie zgodne z własnymi poglądami i sumieniem, i że demokracja, na którą tak głośno powołują się ideolodzy jej partii, domaga się respektowania dokonanych w zgodzi z prawem wyborów.
Zapowiedź przewodniczącej rady dzielnicy, że nie wyklucza niedopuszczenia do kontynuowania obrad Rady aż do upływu terminu, po którym prezydent stolicy, nie oglądając się na głos większości radnych, będzie mogła powołać zarząd dzielnicy złożony z jej partyjnych towarzyszy, jest niebywałym wręcz wyrazem arogancji i realnym zagrożeniem demokracji. Jawna zapowiedź zlekceważenia prawa stawia przewodniczącą klubu radnych Platformy Obywatelskiej w Radzie Pragi w jednym szeregu z białoruskim satrapą i odsłania filozofię Platformy, że demokracja jest wartością o ile władzę daje im samym, czyli dokładnie tak samo jak dla Łukaszenki!
'



Komentarze
Pokaż komentarze (2)