BeataP BeataP
40
BLOG

Kataklizmy.

BeataP BeataP Rozmaitości Obserwuj notkę 6

 

Powodzie, wichury, pożary były od zawsze, ale czy z taką częstotliwością i w takim rozmiarze jak obecnie? Nie przypominam sobie. Pamiętam w końcu lat 70-tych zimę stulecia. Pamiętam, bo ogromnie ucieszył mnie fakt przedłużenia przerwy świątecznej i ilość śniegu. Słyszałam nieraz o tym, że gdzieś wystąpiły rzeki i zalało łąki. Najczęściej informowano o pożarach. Pierwszy raz ogrom skutków powodzi zobaczyłam w 1997 roku. Minęło 13 lat i można by powiedzieć „powtórka z rozrywki”, gdyby nie tragedia ludzi.

Obecny rok, chyba na długo zostanie Polakom w pamięci, chociaż jego początek takich kataklizmów nie zapowiadał. Na pewno części powodzi można było uniknąć poprzez właściwą politykę przeciwpowodziową, ale czy można było uniknąć wichur zrywających dachy, wyrywających drzewa i przewracających słupy? Wątpię.

Patrząc na to wszystko zastanawiam się, w jakim stopniu człowiek sam jest winien tym katastrofom. W jakim stopniu jego ingerencje w naturalne środowisko spowodowało takie kataklizmy? Ludzie wierzący zastanawiają się, czy nie jest to początek zbliżającego się końca świata spowodowany laickim, konsumpcyjnym, materialistycznym podejściem do życia. Dla niektórych jest to wynik prowadzonych eksperymentów jądrowych tych, o których się mówi i tych, o których przeciętny człowiek nie ma pojęcia. Dla ekologów w dużym stopniu taka skala zniszczeń została spowodowana zniszczeniem naturalnego środowiska ludzi i zwierząt. Obojętnie co jest przyczyną takich sytuacji, wydaje się wielce prawdopodobne, że jak człowiek nie przestanie czuć się pępkiem świata, sam doprowadzi do kolejnego etapu zmian cywilizacyjnych. I to nie tych, gdzie maszyny wyparły pracę rąk ludzkich, co w efekcie stało się jedną z przyczyn bezrobocia, ale tych, które doprowadzają do wyginięcia niektórych gatunków stworzeń. Jak silnym gatunkiem jest gatunek ludzki? Nie chciałabym się przekonać.

Patrzę na ludzi, których dotknęła powódź i zastanawiam się, skąd w nich tyle siły, aby sprzątać, rozmawiać, żyć. Skąd wiedzą, co mają robić? Słucham też wypowiedzi, że mogli się ubezpieczyć, wyjechać, itd. Tylko, czy na pewno? Przecież ludzie nie zawsze mają pieniądze na dodatkowe ubezpieczenia. Przecież ci ludzie płacą podatki i oczekują pewnej ochrony ze strony państwa, zagwarantowanej im Konstytucją. Przecież ci ludzie utrzymują polityków, całą administrację publiczną i oczekują, że oni będą na czas informować o powodziach, na czas uchwalać i realizować ustawy przeciwpowodziowe, że nie będą wydawać zezwoleń na budowę domów na terenach potencjalnie zagrożonych, że po prostu będą zajmować się tym, do czego zostali powołani, a nie jedynie rozgrywkami partyjnymi. Jeżeli dla kogoś, kto chce być politykiem, społeczeństwo ma znaczenie tylko przed samymi wyborami, to znaczy, że nie zasługuje na szacunek tego społeczeństwa, nie zasługuje na poświęcenie nawet chwili czasu, aby postawić krzyżyk przy jego nazwisku. Może zatem zmiana ordynacji wyborczych - tak, aby głosować na konkretną osobę, tak jak ma to miejsce w przypadku wyborów prezydenckich, ale zawsze tak, żeby wybory były ważne tylko, gdy głosuje ponad 50% uprawnionych do głosowania - pozwoliłaby wybierać tylko takich polityków na istotne urzędy w Państwie, dla których dobro narodu, każdego Polaka, byłoby priorytetem.

BeataP
O mnie BeataP

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Rozmaitości