Czytam i słucham, a łzy same kręcą się w oczach. Bogatynia, miasto w 3/4 zalane. Dojazd bardzo utrudniony, a brakuje dosłownie wszystkiego. Niektórzy z tych ludzi stracili cały dorobek życia. Ale to nie przeszkadza, aby dla kogoś ta klęska, stała się doskonałym źródłem dochodów. Jak hieny. Ja wiem, że na wojnach i klęskach najlepiej się zarabia, ale czasami dobre są odruchy serca i odrobina empatii. Przecież nikt z nas nie wie, czy kiedyś nie będzie potrzebować pomocy. Zatem ze zwykłego ludzkiego egoizmu, bałabym się człowiekowi, który nie ma się w co ubrać, nie jadł, sprzedawać chleb za 12zł. i wodę za 8zł. Czy naprawdę ludziom już całkiem odebrało rozum i serca?
Dolny Śląsk elektorat p.Komorowskiego. W czasie kampanii tak dzielnie prowadzonej chyba po raz pierwszy w dziejach ludzkości przez premiera. Były odwiedziny, uśmiechy, zdjęcia. Dzisiaj po kampanii jedynie słowa - przedłużymy pomoc dla powodzian. Ja rozumiem, że premier, czy prezydent, nie są od tego, aby dowozić tym ludziom chleb i wodę, ale czasami wsparcie nie tylko werbalne, tych, na których się głosowało, ma olbrzymie znaczenie. Nie mam oczywiście gwarancji, że tak samo nie postąpiłby Pan J.Kaczyński, ale nie czas teraz na takie rozważania i gdybania, bo jak na razie Pan J.Kaczyński nie jest ani w rządzie, ani też nie został Prezydentem kraju.
Odnoszę wrażenie, że rząd razem z p. H.G.W. są tak zajęci walką z terrorystami Warszawy, że jedynie p.Miller szef MSWiA, a właściwie chyba teraz ekspert od wszystkiego, mógł zaszczycić swoją chwilową obecnością Bogatynię i "nawrzucać" burmistrzowi tego miasta. Z drugiej strony, co jest istotniejsze - KRZYŻ zagrażający miastu i cyrk jaki organizuje p.Dominiak, aby usunąć tę kobietę modląca się pod krzyżem i ludzi oczekujących szacunku i dialogu, czy powodzianie, którym znowu trzeba pomóc? Przykre to wszystko i niezrozumiałe, a zabawne tylko chyba dla takich ludzi jak p.Taras.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)