1. Jedna słuszna partia.
2. Przejęte media publiczne przez poprawnie myślących.
3. Niszczenie gospodarki i uzależnienie Polski od UE i Rosji, że o USA nie wspomnę.
4. Odmianą jest tylko to, że dzisiaj rząd rządzi, a prezydent (odpowiednik dawnego I sekretarza KC) jest tylko marionetką do reprezentacji, która nie korzysta w żaden sposób ze swoich praw, gdyż ze wszystkim się zgadza i nie będzie się denerwować.
5. Opluwanie opozycji, przeinaczanie jej słów i tworzenie własnej wizji historii.
6. Poklepywanie się po ramionach i przytakiwanie.
7. Brak jedynie - rząd się sam wyżywi, ale czyż nie taka jest polityka rządu?
To tak w skrócie.
A teraz o przyjaźni.
Pan Poncyliusz powiedział, że jeżeli p.J.Kaczyński nie będzie znowu taki jak był w trakcie kampanii, to PIS nigdy nie przestanie być opozycją. Cóż, podobno nic tak nie boli jak zdrada współmałżona i przyjaciela. Pan Poncyliusz widać spodziewał się wygranej, albo przynajmniej własnego awansu bez względu na wygraną. Dzisiaj zaś jest gotowy odwrócić się od tego, którego nie tak dawno starał się przedstawić w niezafaszowanym świetle. A co tak wzburzyło p.Poncyliusza? Zapewne sondaż, iż PIS ma tylko według kogoś tam 20% poparcie.
Po raz kolejny powiedzenie:
"Boże, chroń mnie przed przyjaciółmi, przed wrogami obronię się sam" - niestety zdaje się mieć zastosowanie. Odnoszę wrażenie, że pewnego dnia p.J.Kaczyński zostanie sam, albo z garstką ludzi, którym przyświeca dobro tego kraju i zasady lojalności, uczciwości, wierności, a nie jedynie własna kariera i władza ponad wszystko.


Komentarze
Pokaż komentarze (26)