Od nie wiem kiedy tematem prawie każdej rozmowy są Panowie Kaczyńscy. Ich podłość, agresja, niekompetencja, niechęć do kompromisów, a ostatnio zarzut w stosunku do p.J.Kaczyńskiego, że zawłaszcza sobie Solidarność i że nie chce osobiście przenieść krzyża. Inne tematy są mało ważne. A, że ja już zmęczona jestem tym pluciem, podżeganiem, tą nienawiścią propagowaną przez większość dziennikarzy, stacji TV i GW, pomyślałam, że poczytam sobie co tam w gospodarce słychać. I tak błądząc tu i tam wyczytałam, że mamy olbrzymią szansę stać się jedynym krajem, który nie będzie miał ani jednego państwowego banku. Sprzedajemy wszystko za przysłowiowe grosze.
W wyniku II wojny światowej straciliśmy tak wiele, że aż dziw, iż mogliśmy się podnieść pomimo, że u szyi mieliśmy uczepioną przyjaźń naszego sojusznika. A dzisiaj wojna nam nie jest potrzebna, aby stracić cały majątek narodowy. W tym wspaniałym okresie po 1989 roku mieliśmy afer wszelkiego rodzaju bez liku. Transakcje państwowe - prywatyzacje - mające zapewne na celu zapełnienie dziurawego budżetu, przyniosły w efekcie kolosalne straty, ale winnych brak. Trybunał Stanu odpoczywa. A wszystko wskazuje na to, że miałby co robić.
Gruba kreska, o której tak rozpoczynając tworzenie swojego rządu mówił p.Mazowiecki obowiązuje nadal. Teraz oddziela już Naród i PIS od PO i komunistów.
Pewnego dnia te rzesze Bezrobotnych, Ci mający po 1370zł. pensji brutto, Ci pozatrudniani na umowy zlecenia, w niepełnym wymiarze i Emeryci, którym listonosz nie przyniesie emerytury, wyjdą na ulicę. Tylko co to zmieni? Ile kolejnych pokoleń, będzie podnosić się z dna i będzie budować majątek narodowy? Czy to obecne młode pokolenie potrafi coś więcej poza zwoływaniem się na facebook-u na akcję opluwania ludzi stojących przy krzyżu? Czego ludzie potrzebują, aby przejrzeć na oczy, skoro ten olbrzymi deficyt budżetowy, ten brak reform, to szukanie pieniędzy nawet w OFE, podwyższenie VAT jest dla nich właściwą politką państwa?
Kiedy człowiek ukradnie bułkę jest afera, ale kiedy politycy okradają kraj, są uśmiechy, brawa, poklepywania i wiara w cuda. Problem w tym, że sama wiara w cuda nie wystarczy.
Smutne to wszystko.


Komentarze
Pokaż komentarze (65)