ezekiel ezekiel
43
BLOG

Konsumpcja polityczna

ezekiel ezekiel Polityka Obserwuj notkę 0

Zebrał się nowy sejm i przedwyborcze zapowiedzi medialne stały się ciałem. Media mówiły ustami swoich publicystów, że ze swojej natury są opozycyjne wobec władzy. Nadszedł poniedziałkowy wieczór i TVN ze stacji opozycyjnej wobec PiS stała się telewizją opozycyjną wobec PO. Sekielski i Morozowski śladem opozycyjnej od niedawna Gazety Wyborczej upowszechnili wywiad ze spin doktorem Platformy Adamem Łaszynem opublikowany w Dużym Formacie. Łaszyn opowiadał w nim w jaki sposób wygrał Tuskowi wybory. - Ale w czym problem?- Pyta antypornogrubas Niesiołowski - Czy to źle, że Przewodniczący Tusk słucha swoich doradców? Ostatecznie to miliony Polaków [czy ktoś w tym rodzaju] podjęły decyzję.

Panie Niesiołowski, pytanie (nawet retoryczne) nie powino brzmieć "czy to dobrze, czy to źle, że Przewodnicący słucha doradców". Pytanie powinno brzmieć: "dlaczego polityka potrzebuje doradców od marketingu?" Dr Jabłoński u Sekielskiego i Morozowskiego mówi, że polityk sprzedawany jest jak mydło; że jest on tylko maszynką do "robienia władzy". Banał. Można jednak rozpatrywć go z optyce kondycji społeczeństwa, nazwijmy je: ponowoczesnym. W takim społęczeństwie istotne jest tylko to, co można skonsumować. A konsumować można to co jest łatwe i proste: strawne. Tak samo jest z polityką. Przestała ona być rozumiana jako złożony proces (jeśli kiedykolwiek była tak rozumiana), a stała się kolejnym towarem. Konsumeryzm nie lubi niestrawnych towarów, więc je wyrzuca poza nawias. Tak stało się z polityką. Ta realna, ten złożony proces decyzyjny, to skomplikowane i nudne tworzenie prawa, zostało unieważnione. Pozostała tylko strawna teledemokracja. Pozostało to co "ciemny lud kupi".

Od jakiegoś czasu trwa spór, czy kampania polityczna się amerykanizuje. Zwolennicy "złotych łuków" mówią, że owszem, kampanie wyborcze na świecie się amerykanizują i nie widzą w tym nic złego. Europejscy intelektoaliści mówią o specyfice europejskiej kampanii. Twierdzą, że są one bardziej wysublimowane, że nie sa doprowadzone do tak kuriozalnego urynkowienia, które zwykło zawierać się w maksymie "bez 100 milionów nie zaczynaj kampanii". Spór wydaje mi się trochę jałowy. Kampania się nie tyle amerykanizuje, co konsumeryzuje. Politycy stali się maskotkami swoich PRowców, a ich umaskotkowienie jest wprost proporcjonalne do efektu nożyc jaki występuje między realną polityką, a sposobem jej przedstawienia konsumentowi.

I taka prywata z mojej strony: napawa mnie to obrzydzeniem.

ezekiel
O mnie ezekiel

Interesuję się wszystkim, więc na niczym się nie znam. Na moim blogu można w komentarzach rzucać mięsem. Jeśli jednak ktoś się na to decyduje musi się liczyć z faktem, że mięsem może dostać. Nie cenzuruję nikogo. Nie donoszę administratorom o naruszeniu regulaminu. Jeśli ktoś dostrzeże w jakimś poście kwantyfikator "Polacy-katolicy" i poczuje się dotknięty wydźwiękiem tekstu zapewne skieruje swoje oczy na opis chcąc z niego zadrwić. Korzystając z okazji skierowanego tu wzroku wyjaśniam, że kwantyfikator taki jest skrótem myślowym. Nie znaczy tyle co "wszyscy Polacy-katolicy", tylko ich większość. O ile oczywiście zgodzimy się, że grupy społeczne różnią się między sobą pewnymi cechami. A chyba się różnią, ponieważ na jakiejś podstawie potrafimy je wyróżnić. "Polacy-katolicy" to tylko egzemplifikacja. Dotyczy to wszystkich kwantyfikatorów znajdujących się w postach. Odczuwam pewien dyskomfort, gdy zwracam się do osób starszych wiekiem, lub naukowym tytułem per "Ty" nie tłumacząc dlaczego tak robię. Tu jest miejsce na wyjaśnienia. Jestem zwolennikiem stosowania netykiety, której jedna z zasad mówi, że zwracanie się w Internecie do kogoś w ten sposób jest w dobrym tonie i w pewien sposób zrównuje, czy też egalitaryzuje rozmowę. Nie jestem jednak doktrynerem, jeżeli ktoś sobie tego nie życzy w każdej chwili mogę zaprzestać tego procederu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka