Jak wszystkim wiadomo, dzisiaj przypada 63 rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego. Jego geneza, przebieg i wynik są również wszystkim znane. Tradycyjnie w prasie, radiu i telewizji będzie z pewnością wiele materiałów przypominających to wydarzenie. W Warszawie odbędą się stosowne uroczystości. Przyjadą delegacje zaprzyjaźnionych i niezaprzyjaźnionych państw. Może tym razem nie pomylą bohaterskiego zrywu Warszawiaków z żydowskim Powstaniem w Gettcie? Pan Prezydent Lech Kaczyński i Rząd dużo zrobili, aby prawdę o narodowym zrywie Warszawiaków odpowiednio upowszechnić.
Ja ze swojej strony chciałbym z tej okazji przypomnieć wiersz mojego ulubionego poety Zbigniewa Herberta. W moim zrozumieniu, jest on nie tylko hołdem dla bohaterskich powstańców, ale także zapowiedzią ponurej przyszłości, która trwała przez następnych 45 lat.
Prolog
Herbert Zbigniew
On
Komu ja gram? Zamkniętym oknom
klamkom błyszczącym arogancko
fagotom deszczu - smutnym rynnom
szczurom co pośród śmieci tańczą
Ostatni werbel biły bomby
był prosty pogrzeb na podwórzu
dwie deski w krzyż i hełm dziurawy
w niebie pożarów wielka róża
Chór
Na rożnie się obraca cielę.
W piecu dojrzewa chleb brunatny.
Pożary gasną. Tylko ogień ułaskawiony wiecznie trwa.
On
I zgrzebny napis na tych deskach
imiona krótkie niby salwa
"Gryf" "Wilk" i "Pocisk" kto pamięta
spłowiała w deszczu ruda barwa
Praliśmy potem długie lata
bandaże. Teraz nikt nie płacze
chrzęszczą w pudełku po zapałkach
guziki z żołnierskiego płaszcza
Chór
Wyrzuć pamiątki. Spal wspomnienia i w nowy życia strumień wstąp.
Jest tylko ziemia. Jedna ziemia i pory roku nad nią są.
Wojny owadów - wojny ludzi i krótka śmierć nad miodu kwiatem.
Dojrzewa zboże. Kwitną dęby. W ocean schodzą rzeki z gór.
On
Płynę pod prąd a oni ze mną
nieubłaganie patrzą w oczy
uparcie szepczą słowa stare
jemy nasz gorzki chleb rozpaczy
Muszę ich zawieźć w suche miejsce
i kopczyk z piasku zrobić duży
zanim im wiosna sypnie kwiaty
i mocny zielny sen odurzy
To miasto -
Chór
Nie ma tego miasta
Zaszło pod ziemię
On
świeci jeszcze
Chór
Jak próchno w lesie
On
Puste miejsce
lecz wciąż ponad nim drży powietrze
po tamtych głosach
*
Rów w którym płynie mętna rzeka
nazywam Wisłą. Ciężko wyznać:
na taką miłość nas skazali
taką przebodli nas ojczyzną



Komentarze
Pokaż komentarze