Ponury Ponury
28
BLOG

1 sierpnia

Ponury Ponury Powstanie Warszawskie Obserwuj temat Obserwuj notkę 0

Jak wszystkim wiadomo, dzisiaj przypada 63 rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego. Jego geneza, przebieg i wynik są również wszystkim znane. Tradycyjnie w prasie, radiu i telewizji będzie z pewnością wiele materiałów przypominających to wydarzenie. W Warszawie odbędą się stosowne uroczystości. Przyjadą delegacje zaprzyjaźnionych i niezaprzyjaźnionych państw. Może tym razem nie pomylą bohaterskiego zrywu Warszawiaków z żydowskim Powstaniem w Gettcie? Pan Prezydent Lech Kaczyński i Rząd dużo zrobili, aby prawdę o narodowym zrywie Warszawiaków odpowiednio upowszechnić.

Ja ze swojej strony chciałbym z tej okazji przypomnieć wiersz mojego ulubionego poety Zbigniewa Herberta. W moim zrozumieniu, jest on nie tylko hołdem dla bohaterskich powstańców, ale także zapowiedzią ponurej przyszłości, która trwała przez następnych 45 lat.

Prolog
Herbert Zbigniew

On

Komu ja gram? Zamkniętym oknom
klamkom błyszczącym arogancko
fagotom deszczu - smutnym rynnom
szczurom co pośród śmieci tańczą

Ostatni werbel biły bomby
był prosty pogrzeb na podwórzu
dwie deski w krzyż i hełm dziurawy
w niebie pożarów wielka róża

Chór

Na rożnie się obraca cielę.
W piecu dojrzewa chleb brunatny.
Pożary gasną. Tylko ogień ułaskawiony wiecznie trwa.

On

I zgrzebny napis na tych deskach
imiona krótkie niby salwa
"Gryf" "Wilk" i "Pocisk" kto pamięta
spłowiała w deszczu ruda barwa

Praliśmy potem długie lata
bandaże. Teraz nikt nie płacze
chrzęszczą w pudełku po zapałkach
guziki z żołnierskiego płaszcza

Chór

Wyrzuć pamiątki. Spal wspomnienia i w nowy życia strumień wstąp.
Jest tylko ziemia. Jedna ziemia i pory roku nad nią są.
Wojny owadów - wojny ludzi i krótka śmierć nad miodu kwiatem.
Dojrzewa zboże. Kwitną dęby. W ocean schodzą rzeki z gór.

On

Płynę pod prąd a oni ze mną
nieubłaganie patrzą w oczy
uparcie szepczą słowa stare
jemy nasz gorzki chleb rozpaczy

Muszę ich zawieźć w suche miejsce
i kopczyk z piasku zrobić duży
zanim im wiosna sypnie kwiaty
i mocny zielny sen odurzy

To miasto -

Chór

Nie ma tego miasta
Zaszło pod ziemię

On

świeci jeszcze

Chór

Jak próchno w lesie

On

Puste miejsce
lecz wciąż ponad nim drży powietrze
po tamtych głosach

*

Rów w którym płynie mętna rzeka
nazywam Wisłą. Ciężko wyznać:
na taką miłość nas skazali
taką przebodli nas ojczyzną

 

Ponury
O mnie Ponury

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura