22
BLOG
No i doczekaliśmy się. Benedykt XVI wylądował w Turcji. Różne są interpretacje tej wizyty: od politycznych po religijne. Ja jednak chciałbym się zająć innym aspektem tego wydarzenia: mianowicie reakcją "mądrych głów". Oglądałem sobie transmisję na TVP3. W studio siedziało dwoje specjalistów od polityki i orientalistyki. W pewnym momencie poczułem się lekko rozbawiony. Otóż goście w studio zaczęli się licytować, co papież powinien, a czego nie powinien robić. Na pewno nie powinien robić znaku krzyża w Hagia Sophia, bo to muzeum, tego gestu nie poczynił Jan Paweł II i - co najważniejsze - taki gest byłby obrazą dla muzułmanów. Następnie Benedykt XVI nie powinien załatwiać nic dla Kościoła prawosłąwnego, bo Turcja to państwo świeckie i nie faworyzuje żadnej religii (jako przykład podano,że do dzisiaj w Turcji nie rozwiązano problemu noszenia chust w miejscach publicznych, tzn. takie noszenie chust jest zabronione w szkołach i tym podobnych instytucjach). Cała ta sytuacja wyglądała tak, jakby papież był niczego nieświadomym dzieckiem, które nie rozumie, gdzie jest i jaką rolę ma do spełnienia ("Idź tam", "Nie idź tam", "Co robisz?"). Z drugiej strony przypominało mi to okrzyki kibiców przed telewizorem w czasie meczu piłkarskiego albo okrzyki widzów w czasie oglądania horroru, gdy głupia bohaterka ucieka przed mordercą po schodach do góry. Papież jest człowiekiem inteligentnym i dojrzałym i wie, co ma robić. Pozwólmy mu być sobą.



Komentarze
Pokaż komentarze (5)