Dzisiaj na jednym z portali w ślad za "Gazetą Krakowską" umieszczono artykuł zatytułowany "Więcej wniosków o "rozwody kościelne"". Oczywiście, zaraz na początku artykułu napisano, że tak "potocznie mówi się o werdyktach o unieważnieniu małżeństw zapadających w sądach kościelnych". Jednak i tu pojawia się kolejny błąd. Powinno to brzmieć w następujący sposób: "jak potocznie mówi się o werdyktach o stwierdzeniu nieważności małżeństwa". Kościół nie udziela rozwodów ani nie unieważnia małżeństw, bo nie jest od tego. Kościół jedynie może stwierdzić, że dane małżeństwo zostało zawarte nieważnie to znaczy, że przed zawarciem małżeństwa istniała jakaś przeszkoda do jego zawarcia.
Oczywiście, domyślam się, że chodziło tu o skrót myślowy i wiem, że rzeczony termin był napisany w cudzysłowie, niemniej jednak takie coś wprowadza zamieszanie i ludzie czasami przychodzą do kurii, żeby Kościół dał im "rozwód kościelny". A wystarczy tylko przejrzeć Kodeks Prawa Kanonicznego, który - w porównaniu do innych kodeksów prawnych - jest objętościowo niewielki. Życzę niektórym dzinnikarzom więcej staranności w przekazywaniu odpowiedniej terminologii, żeby nie mnożyły się żadne "buble terminologiczne".



Komentarze
Pokaż komentarze (8)