Stwierdziłem, że dzisiaj jeszcze napiszę na temat praktycznie religijny. Niektórym może się wydać, że takie coś jak duchowość małżeńska nie istnieje. Bo jak tu sobie zafundować duchowość pośród takiego natłoku spraw? Od duchowości są przecież duchowni i zakonnicy a nie świeccy, którzy i tak mają już swoje problemy (co do garnka włożyć, w co ubrać dzieci, jak je wykształcić, ile ewentualnie odłożyć na przyszłe lata, etc.). I gdzie tu miejsce na jakąkolwiek duchowość? Wystarczy jak raz w tygodniu pójdzie się do kościoła na mszę. I tyle. Owszem, te wymienione wyżej sprawy są bardzo ważne i pilne. Nie można wpadać w jakiś kwietyzm, oddać się tylko duchowości (jakkolwiek pojętej), a potem "jakoś to będzie". Nie, nie będzie. Bo z samych pobożnych rozważań człowiek nie wyżyje. Duchowość powinna być zatem nie tyle jedynym zajęciem w życiu, ale powinna być siłą, która napędza bądź co bądź sakrament, jakim jest małżeństwo.
Ale istnieje też inna strona tego medalu. Są ludzie, którzy odmawiają małżeństwu prawa do duchowości z tej przyczyny, że uważają seks małżeński za coś nie tyle brudnego, co nie do końca właściwego, jakby coś całkowicie wtórnego w małżeństwie. Niektórzy wręcz otwarcie postulują, aby małżeństwo było praktycznie bez seksu. I właśnie z tego powodu zdecydowałem się na napisanie tekstu o duchowości małżeńskiej, bo myślę, że temat jest na czasie.
Gdy czyta się teksty biblijne na temat stworzenia, rzuca się w oczy fakt, że małżeństwo było przez Boga czymś od początku chcianym. Biblijna antropologia podkreśla, że człowiek został stworzony na obraz Boga jako mężczyzna i kobieta. Nie bez przyczyny mówi się o bardzo ścisłym zjednoczeniu małżonków. W perspektywie teologicznej małżeństwo i sam akt małżeński stają się obrazem relacji, które mają miejsce w Trójcy Świętej. Małżeństwo jest obrazem tej miłości i tego otwarcia się na miłość, jakie istnieje między Ojcem, Synem i Duchem Świętym. Małżeństwo, stając się sakramentem, jest w swej istocie czymś świętym. Co więcej, czymś świętym i wzmagającym łaskę uświęcającą w tym sakramencie jest właśnie stosunek małżeński. Tutaj należy się mała uwaga: piszę tu o normalnej sytuacji, gdzie stosunek nie jest gwałtem, nie jest wymuszany, ale jest wynikiem autentycznej miłości małżonków.
Wracając do duchowości. Gdy przejrzy się pisma mistyków, szczególnie tych wielkich jak Jan od Krzyża, zauważyć można, że dla zobrazowania relacji Bóg – człowiek używają oni alegorii wprost z „Pieśni nad Pieśniami” czy też obrazu ślubu i wesela. Zatem myślę, że duchowość małżeńska jest możliwa, skoro mistyka czerpie pełnymi garściami z symboliki małżeństwa. Powstaje tylko pytanie, jaka ta duchowość powinna być. Ale to już temat na zupełnie inny artykuł. Może kiedyś coś na ten temat sklecę. Może…



Komentarze
Pokaż komentarze (18)