Według "Wikipedii" screamer to: "rodzaj animacji, również interaktywnej, zwykle Flash, stworzonej specjalnie po to, aby przestraszyć widza. Adresy screamerów to najczęściej bezpośrednie odwołania do pliku .swf bez żadnego opisu. Z pozoru screamery wydają się niewinną zabawą w stylu „znajdź 10 różnic” itp., mającą zmusić użytkownika, aby wpatrywał się w ekran. Często w tle słychać cichy dźwięk, co ma nakłonić widza, aby zwiększył głośność. Czasami pojawia się polecenie, aby to zrobić. Screamer może być bardzo mały, co ma spowodować zmaksymalizowanie okna animacji przez użytkownika. Po kilku chwilach rozlega się głośny dźwięk, np. krzyk, a na ekranie pokazuje się jakaś krwawa lub nieprzyjemna fotografia". Tyle definicja.
Dlaczego o tym piszę? Ano dlatego, że dzisiejsza sytuacja społeczno-polityczna przypomina właśnie takie straszydło. Dzisiaj zostaliśmy uraczeni kolejnym screamerem. Otóż okazuje się, że przyszły metropolita warszawski abp Wielgus był tajnym współpracownikiem SB. Nie chcę tutaj rozstrzygać, czy jest to prawda czy nie, ale widać, że po raz kolejny wychodzą skutki nierozliczenia się naszego kraju i Kościoła w Polsce ze współpracy z SB. Za jakiś czas dowiemy się znowu, że kolejny hierarcha świadomie i z premedytacją współpracował ze służbami bezpieczeństwa PRL. I znowu będzie poruszenie, że kolejny trup* wypadł z szafy. I tak w kółko. Czy nie lepiej po prostu otworzyć wszystkie archiwa i zrobić to, co zrobiono na terenie byłego NRD i w Czechach? Te kraje już dawno rozliczyły się z agenturalną przeszłością - dokumenty zostały opublikowane i nikomu się krzywda nie stała. A my tu cały czas gdybamy, boimy się nie wiadomo czego.
Sprawa ma jeszcze inny wymiar, a mianowicie wymiar psychologiczny. Jeżeli nie będzie pełnej jawności tych akt, to informacje o współpracy będą wywoływały w osobach zainteresowanych reakcję zaprzeczenia o tym, co się zrobiło. Wystarczy sobie przypomnieć sytuację z o. Hejmo.
W sprawie lustracji jedynym wyjściem jest podążenie za słowami św. Edyty Stein - męczennicy Oświęcimia. Powiedziała ona kiedyś, że nie można oddzielić prawdy od miłości, bo prawda bez miłości i miłość bez prawdy stają się niszczącym kłamstwem.
-------------
* Nie chodzi mi tu o nazwanie jakiegoś człowieka trupem, ale o to, że znowu coś tam nie zostało rozliczone i wlecze się to za nami.



Komentarze
Pokaż komentarze