Earendel Earendel
36
BLOG

O pewnym filmie, którego jeszcze nie widziałem.

Earendel Earendel Polityka Obserwuj notkę 6
Nie od wczoraj wiadomo, że polscy dystrybutorzy filmowi dają ciała. W wielu przypadkach sprowadzają gnioty, a filmy, które mogą być ciekawe, lub które są oczekiwane, dostają się na nasze ekrany dopiero kilka miesięcy lub rok albo kilka po premierze, a jak się już z wielkiej łaski dystrybutora znajdą w kinach, to w żenująco małych kopiach. Tak było ze słynnym już obrazem Darrena Aronofsky'ego "Requiem dla snu", który krążył po Polsce w liczbie 1 (słownie: jednej) kopii (!). Dla mnie był to istny skandal, że taki obraz pokazywany jest w takiej żenującej ilości kopii. Podobny los spotkał najnowsze dzieło twórcy "Pi" pt. "Źródło". Film w dniu premiery został wypuszczony w liczbie 5 kopii. Niestety, ku wielkiemu niezadowoleniu wielu kinomanów: wystarczy prześledzić dyskusję na Filmwebie dotyczącą tego filmu.
 
Ja też nie jestem zadowolony z takiego obrotu sprawy. Chciałbym go jak najszybciej obejrzeć. Podobno fabułą jest dość banalna, niemniej jednak forma i złożoność symboliki jest wręcz powalająca. Z tego, co wiem "zamiast grafiki komputerowej Aronofsky zdecydował się zrobić efekty specjalne za pomocą mikro-fotografii chemicznych reakcji zachodzących na drobnych laboratoryjnych talerzykach. Powiedział, że grafika komputerowa odebrała by filmowi jego ponadczasowość, a on chce aby film przetrwał próbę czasu". Myślę, że to dość ciekawe posunięcie.
 
W tym momencie słucham sobie muzyki z tego filmu. Kompozytorem jest Clint Mansell - muzyk, który tworzył ścieżkę dźwiękową do trzech filmów Aronofsky'ego. Trzeba przyznać, że Mansell jest kapitalnym muzykiem, a wspomagany tutaj ponownie (wcześniej tak było przy "Requiem dla snu") przez Kronos Quartet, wybija się na szczyty muzyki filmowej. Polecam każdemu kawałek pt. "Death Road to Awe".
 
Mam nadzieję, że na samym filmie się nie zawiodę. 
Earendel
O mnie Earendel

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka