Na Wirtualnej Polsce pani Sylwia Wysocka zamieściła taki oto news:
"Prawdziwy wstrząs i falę komentarzy we Włoszech wywołała informacja o dramatycznej pomyłce w badaniach USG, które nakłoniły kobietę do poddania się aborcji w 22. tygodniu ciąży.
Płód, u którego błędnie stwierdzono brak żołądka, był - jak się okazało - zdrowy i przeżył zabieg usunięcia ciąży. Teraz trwa walka o życie dziecka, ważącego pół kilograma.
Płód, u którego błędnie stwierdzono brak żołądka, był - jak się okazało - zdrowy i przeżył zabieg usunięcia ciąży. Teraz trwa walka o życie dziecka, ważącego pół kilograma.
Do zdarzenia doszło w szpitalu we Florencji. Dwukrotne badanie USG, jakiemu poddała się kobieta, wykazało poważne wady wrodzone płodu.
Płód przeżył zabieg, ale w jego rezultacie doznał wylewu krwi do mózgu. Kiedy lekarze zorientowali się, że wbrew wynikom wcześniejszych badań urodził się zdrowy i bez żadnych wad, postanowili go reanimować. Dziecko zostało umieszczone w inkubatorze. Trwa walka o jego życie. Szanse na to, że przeżyje są jednak według neonatologów niewielkie.
Ten sam florencki szpital, w którym to się wydarzyło, był niedawno w centrum skandalu, gdy okazało się, że z powodu błędu lekarskiego trzem osobom przeszczepiono tam organy kobiety, która chorowała na AIDS.
Obecnie dyrekcja szpitala broni się przed zarzutami popełnienia straszliwej pomyłki argumentując, że badania USG, przeprowadzone w 20. tygodniu ciąży jedynie sugerowały ryzyko wady wrodzonej płodu. To ciężarna po prywatnych konsultacjach lekarskich zdecydowała się na aborcję - poinformowali ginekolodzy".
Płód przeżył zabieg, ale w jego rezultacie doznał wylewu krwi do mózgu. Kiedy lekarze zorientowali się, że wbrew wynikom wcześniejszych badań urodził się zdrowy i bez żadnych wad, postanowili go reanimować. Dziecko zostało umieszczone w inkubatorze. Trwa walka o jego życie. Szanse na to, że przeżyje są jednak według neonatologów niewielkie.
Ten sam florencki szpital, w którym to się wydarzyło, był niedawno w centrum skandalu, gdy okazało się, że z powodu błędu lekarskiego trzem osobom przeszczepiono tam organy kobiety, która chorowała na AIDS.
Obecnie dyrekcja szpitala broni się przed zarzutami popełnienia straszliwej pomyłki argumentując, że badania USG, przeprowadzone w 20. tygodniu ciąży jedynie sugerowały ryzyko wady wrodzonej płodu. To ciężarna po prywatnych konsultacjach lekarskich zdecydowała się na aborcję - poinformowali ginekolodzy".
Link do tej wiadomości przesłał mi mój dobry znajomy. Dla mnie jest to dość wstrząsająca informacja. Nie chcę się tu kłócić ze zwolennikami czy przeciwnikami aborcji, ale myślę, że to info daje wiele do myślenia.
Aborcja ZAWSZE jest dramatem. Trudno mi uwierzyć, że są kobiety, które idą usunąć dziecko podobnie jak się idzie do fryzjera, żeby sobie zrobić pasemka. Oby się taka kobieta nigdy nie znalazła. A najlepiej, żeby znalazła potrzebne wsparcie do tego, żeby urodzić i utrzymać swoje maleństwo. Bo najczęściej w tych dramatycznych momentach kobiety pozostają same, lub wydaje im się, że są same. Tak przynajmniej ja to widzę, ale mogę się mylić.
Aktualizacja: 19:52 - dziecko, które przeżyło tę aborcję, zmarło.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)