Earendel Earendel
165
BLOG

"Śniadanie u Tiffany'ego" - kompleks Holly Golightly

Earendel Earendel Kultura Obserwuj notkę 2
Po raz kolejny po kawałku oglądam sobie "Śniadanie u Tiffany'ego" Blake'a Edwardsa z niesamowitą kreacją Audrey Hepburn w roli poszukującej szczęścia call girl o wdzięcznym pseudonimie - Holly Golightly. Jak wiadomo, film jest adaptacją noweli Trumana Capote. I o ile film jest komedią, to sama nowela aż tak jednoznaczna nie jest. Holly bowiem jest postacią tragiczną - owszem, widz czuje do niej sympatię i czasami można zapomnieć, że za tą fasadą naiwności i uroku kryje się zwykła ludzka tragedia i niezrealizowane pragnienie szczęścia i stabilizacji oraz strachu przed osiągnięciem tych celów. Można stwierdzić, że dzisiejszy świat wpadł w kompleks Holly Golightly. Pragnie on szczęścia, wie nawet, gdzie jest, ale boi się go osiągnąć, bo wydaje mu się, że to szczęście będzie nudne i nieciekawe, że "jak się do czegoś przyzwyczai to tak, jakby się już umarło". Szczęście wydaje się być czymś nierealnym, odległym i niewspółgrającym z ludzką naturą. Wiadomo - mówi się, że człowiek jest powołany do szczęścia, ale owo szczęście często jest oddalane o lata świetlne, jakby człowiek nie miał prawa do bycia szczęśliwym tu i teraz. A z drugiej strony szczęście często bywa utożsamiane tylko z jakimś konkretnym jego wycinkiem - staje się ono więźniem jednego tylko znaczenia. A szkoda...
Earendel
O mnie Earendel

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Kultura