Earendel Earendel
73
BLOG

Polemika z kolejnym antypotterowskim artykułem

Earendel Earendel Kultura Obserwuj notkę 14
"Nasz Dziennik" zamieścił sążnisty artykuł o. Posackiego na temat Harry'ego Pottera. Artykuł został zamieszczony na portalu "Wiara". Niestety, jak to zwykle bywa w przypadku Pottera, artykuł ten zawiera błędy... rzeczowe. Pod artykułem zamieściłem swój komentarz. Pozwolę sobie go tutaj zamieścić.
 
Już pierwsza strona zawiera rażące błędy, w których widać, że autor nie czytał książek. Nie ma nic gorszego, niż wypowiadanie się na temat dzieła, którego się w ogóle nie czytało lub czytało się "po łebkach".

"Voldemort jako szatan jest jednak bardziej bliski gnostyckiej demonozofii niż chrześcijańskiej demonologii. Zwany Lordem lub Czarnym Panem otrzymuje już w samej nazwie swoistą rangę nadnaturalnej "boskości".". Zwany jest Lordem, bo tak sam siebie nazwał. W świecie czarodziejów praktycznie się jego imienia nie wymawia. A "Czarnym Panem" zwą go jego poplecznicy czyli śmierciożercy. Warto by zatem popatrzeć na kontekst, w jakim pojawia się tytuł "Czarny Pan".

"Opętaniu ulegli już Ouirrell, Ginna Weasley, Berta Jorkins i Alastor Moody". Nie wiem czy autor miał na myśli treść "Czary Ognia" w przypadku Moody'ego. Jeśli tak, to pragnę przypomnieć, że to Barty Crouch Jr wcielił się w Moody'ego za pomocą eliksiru wielosokowego, a sam zainteresowany był uwięziony w wielkiej skrzyni.

Co do zacytowanej recenzji ostatniego tomu. Radzę lepiej przeczytać książkę, zanim napisze się coś o niej, a nie wyrabiać sobie opinię na podstawie recenzji.

"Harry czuje niepohamowaną nienawiść do Dumbledora (dyrektor szkoły Hogwart), mimo że ten wiele razy uratował go z opresji". Harry czuje tę nienawiść, bo czuje się przez Dumbledore'a opuszczony w momentach, gdy go najbardziej potrzebuje. Jak wiadomo w V części Dumbledore unika Harry'ego właśnie ze względu na próby wdarcia się Voldemorta do umysłu Harry'ego.

"Harry czuje niepohamowaną nienawiść do Dumbledora (dyrektor szkoły Hogwart), mimo że ten wiele razy uratował go z opresji. Boi się spać, ponieważ obawia się, że znowu przemieni się w węża i kogoś zaatakuje. Cierpi on z powodu opętania, wie, że niemal stał się mordercą, ale nie pojawia się w nim pragnienie, aby się od tego opętania uwolnić. Skutki magii są u młodego czarownika i okultysty bardzo widoczne: nienawiść, szał niszczycielski, napady lęku, samozniszczenie". Harry cierpi nie z samego faktu bycia czarodziejem, a z faktu jego relacji z Voldemortem. Dziwne, że ani Ron ani Hermiona nie czują tego samego.

"Rowling opisuje skutki mediumizmu obecnego w magii i wszelkim okultyzmie, który prowadzi do opętania, ale nie po to, by przestrzec czy od niego wyzwolić, ale oswoić z nim. Harry nie szuka wyjścia z opętania. Nie byłoby to zresztą spójne z jego wizją świata, którą posiada i w określony sposób propaguje. Magia otwiera na opętanie, a więc trzeba się z nim oswoić. Uznaje się to jako fakt, który ma też "pozytywne" strony: moc. Jest to więc - mimo wszystko - "pozytywne" opętanie". W końcu jednak Harry odrzuca tę pokusę i stacza udaną walkę z Voldemortem. Co więcej, wcześniej pobiera lekcje oklumencji u Snape'a, które mają za zadanie nie dopuszczać Voldemorta do umysłu Harry'ego.

"W Apokalipsie rozróżnia się tych, którzy mają pieczęć Bożą na czole i będą zbawieni, oraz tych, którzy mają na czole znamię Bestii-Smoka (Ap 19, 20-21) i czeka ich zagłada. Jakie znamię posiada na czole Harry Potter? Czy jest to znamię Baranka? Czy Voldemort jest raczej szatanem niż Barankiem?" Jakoś nie doczytałem się w książkach tego, że Harry lubił te swoje znamię. Wręcz przeciwnie, nienawidził go, powstało ono wbrew jego woli.

"Na końcu rytuału krwi został "zmuszony" do pokłonienia się Voldemortowi. Z chrześcijańskiego punktu widzenia mimo niezgody dokonał jednak aktu bałwochwalstwa w postaci demonolatrii (por. KKK 2115). Męczennicy chrześcijańscy odmawiali bowiem nawet udawania kultu bałwochwalczego. W rzeczywistości pokłon diabłu, mimo że wymuszony strachem, jest grzechem i prowadzi do opętania przez niego. W powieści "wymuszenie" (brak władania własnym ciałem!) stanowi już skutek opętania". Wymuszenie było oczywiste, więc nie powinno się go pisać w cudzysłowie; pokłon miał miejsce wbrew woli Harry'ego. Harry nie chciał mu się pokłonić.

"Czytamy w cytowanej już recenzji: "W całej książce roi się od niejednoznaczności. Dowiadujemy się, że dobrotliwy Dumbledore, złowrogi Sewerus Snape, a nawet okropny mugolski kuzyn Dudley Dursley mogą się okazać bardziej złożonymi postaciami, niż mogło się początkowo wydawać; że wszyscy, podobnie jak Harry, mają ukryte strony osobowości" ("New York Times")". Czy złożoność postaci jest czymś złym? Myślę, że to dość dobry pomysł. Trzeba pamiętać, że ostatni tom przygód Harry'ego jest już dla starszych czytelników, którzy już powinni wiedzieć, że ludzie nie są do końca tacy jednoznaczni, że ich życiorysy potrafią być pokomplikowane.

"Zastanówmy się więc, czy picie krwi przez Voldemorta przypomina bardziej Eucharystię czy seans satanistyczny? Czy chrześcijański zwolennik Pottera nie przyzna w końcu bez krętactwa - przyciśnięty do muru - że jest to bliższe mrocznym rytuałom satanizmu niż światłu Eucharystycznej Ofiary?" Przyznaję, że nie ma to nic wspólnego z Eucharystią i nie miało to mieć nic wspólnego z Eucharystią, bo Voldemort był kimś złym, można powiedzieć kimś w rodzaju osoby, która całe swoje życie powierzyła szatanowi i po takiej osobie nie można by się było spodziewać, że nagle odstawi pokaz teletubisiów i zacznie wszystkich przytulać. Ten element jest zatem w powieści uzasadniony.

"To samo dotyczy Halloween, największego "święta" w szkole Hogwart!" Bodaj tylko w I tomie jest bardziej szczegółowy opis tego "święta", a w reszcie tomów bardziej są opisane święta Bożego Narodzenia, ale może coś przegapiłem.

"Skończmy więc wreszcie z tymi kłamstwami! Dlaczego dom Zakonu Feniksa, który rzekomo walczy z Voldemortem, wygląda, "jakby należał do najbardziej posępnego czarnoksiężnika"?" I znowu autor nie czytał dobrze powieści. Dom należał do rodziny Blacków, z których praktycznie wszyscy poza Syriuszem byli powiązani ze Slytherinem (Syriusz był w Gryfindorze), a w konsekwencji byli ostatni członkowie rodziny byli oddanymi sługami Voldemorta (chociażby kuzynka Bellatrix).

"W czasie satanistycznego i antychrystycznego rytuału krwi (który w czwartym tomie w polskim wydaniu występuje akurat na stronie 666!)". I tutaj muszę ostro zgromić autora artykułu. Strona 666 występuje tylko w polskim przekładzie. W oryginale tekst nie dochodzi do tej strony, bo jest zapisany mniejszą czcionką. Czy aż tak trudno jest zajrzeć do oryginalnego wydania, które jest dostępne w Empiku, żeby się o tym przekonać, a nie pisać banialuki o 666 stronie? I co rusz spotykam się z tym pseudo-argumentem. Aż wstyd, że taki naukowiec nie sprawdza dokładnie źródeł.
Earendel
O mnie Earendel

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (14)

Inne tematy w dziale Kultura