Moja najlepsza kuzynka 2 lata temu wyjechała do Anglii. Powód był oczywisty, poszukiwanie pracy, której nie mogła znaleźć w kraju. A jeśli coś już znalazła, to nie za właściwe do przeżycia pieniądze. Po przyjeździe do Anglii, pracę znalazła po miesiącu.
Po roku dostała awans i stwierdziła, że raczej już tam zostanie. Troszkę mnie to zmartwiło,
bo była dla mnie jak najlepsza przyjaciółka, mogłam z nią o wszystkim porozmawiać i spędzić miło czas. Jednak z drugiej strony starałam się ją zrozumieć. Poza tym czuję, że za rok dołączę do niej, przynajmniej kuzyneczka przygotuje mi grunt. Dobrze będzie zatrzymać się u kogoś bliskiego, kto pomoże w znalezieniu pracy i zapewni chwilowy dach nad głową. Kuzynka obiecała, że w razie potrzeby zarekomenduje mnie u swojego pracodawcy.
Także swoją przyszłość mam po części zaplanowaną. Nie wiem czy to dobrze, czy źle,
ale jedno wiem na pewno nie chcę pracować za 1500 zł. miesięcznie.
Sama Anglia nawet mi się podoba. W te wakacje miałam okazję odwiedzić kuzynkę.
Zaprosiła mnie do siebie na cały tydzień. Akurat w tym czasie jej współlokatorka jechała na wakacje, dlatego nie było problemu z mieszkaniem. Pół roku odkładałam na ten wyjazd. Znaczną część pieniędzy zamierzałam przeznaczyć na małe zakupu w Anglii.
Letnie wyprzedaże, które miały się zacząć były bardzo kuszące.
Drugi wydatek związany z wyjazdem to podróż. Aczkolwiek miałam szczęście, bowiem udało mi się zarezerwować w promocyjnej cenie bilety promowe, od razu w dwie strony.
Strasznie nie mogłam doczekać się dnia wyjazdu. Pamiętam, że tydzień przed zaczęłam się pakować. Byłam bardzo przejęta i podekscytowana. W dzień wyjazdu nie mogłam zmrużyć oka Bałam się, że spóźnię się na prom. Na szczęście tak się nie stało i bez problemu dotarłam na miejsce.
Ten tydzień utwierdził mnie w przekonaniu, że w przyszłym roku chcę tam pojechać na dłużej…


Komentarze
Pokaż komentarze (1)