Kiedyś ktoś powiedział że naród można poznać po tym jakich artystów wydaje na świat. Czy naród można określić też według tego jakie rzeczy tworzą Ci artyści? Telewizja Polska pokonała samą siebie pokazując po raz kolejny film w którym emigracja polska obchodzi Sylwestra w USA. Pazura gra kombinatora, Gajos załamanego intelektualistę, Figura wiadomo kogo. Generalnie wokół panuje beznadzieja, zgnilizna moralna. Ciekawe jest że polscy twórcy wprost kochają przedstawiać nasze społeczeństwo w możliwie negatywnym świetle. Jeśli już pojawiają się aspekty pozytywne to dotyczą one zazwyczaj bohaterstwa wobec zbliżającej się klęski.Oczywiście obraz ten w dużym stopniu prawdzie odpowiada. Mamy wiele wad, nasza historia pełna jest klęsk i porażek. Jednak poza tymi pesymistycznymi aspektami Polacy prezentują wiele cech pozytywnych, a w historii mieli parę chwil chwały. Gdyby tak nie było to nie pisałbym teraz po polsku... Czemu więc nie powstają filmy na takie tematy? Czemu polska kinematografia zamiast opisywać garstkę lumpów nie zrealizuje filmu o życiu Zbigniewa Brzezińskiego w USA i osiągnięć tego Polaka na arenie międzynarodowej? Czy nie można stworzyć filmu o Polakach studiujących w Stanach, którzy po powrocie do kraju wykorzystali swoją wiedze w celu rozwoju polskiego biznesu? Taką osobę można spotkać w zarządzie prawie każdego banku. Dodać klimat amerykańskich filmów o studenckim życiu i mamy młodzieżowy hit z morałem. Dlaczego także ta moda tyczy się filmów historycznych? Liczba filmów o tematyce września 1939 jest imponująca. Polscy żołnierze bronią się, umierają, myślą, a wszystko wśród smutnych jesiennych pejzaży. Filmów o Dywizjonie 303, Dywizji generała Maczka, Korpusie Andersa brak. Zamiast o udziale polskiej floty w Bitwie o Atlantyk stworzono film o okręcie podwodnym Orzeł, który zaginął gdzieś na morzu. Zrealizowane w PRL seriale „Stawka większa niż życie” i „Czterej Pancerni i Pies” cieszą się do dziś uwielbieniem mas gdyż w nich Hans Klos i Janek Kos odnoszą sukcesy ku chwale Rzeczpospolitej a nie przeżywają klęski. Bohaterowie którzy zginęli w czasie walki o Ojczyznę zasługują na naszą pamięć. Film jest dobrym sposobem zachowania tej pamięci i przekazania jej kolejnym pokoleniom. Czemu jednak nie pamiętamy o tych bohaterach którzy wygrali i dzięki którym żyjemy teraz w wolnym kraju? Czemu opisujemy tylko negatywne cechy naszego narodu i marnujemy do tego dobrych aktorów? Nie lepiej zaprezentować czasem pozytywne jednostki? Jest ich naprawdę dużo.Jeśli nie poczynimy w tym celu kroków to jedynym pozytywnym przypadkiem współczesnego Polaka sukcesu będzie Maciej Zakościelny, grający młodego biznesmena bez kompleksów, który do wszystkiego doszedł sam. A Cezary Pazura nadal będzie się wcielał w pijanego emigranta bez przyszłości.
69
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (3)