Polskaliberalna.net - Merkuriusz Polski Polskaliberalna.net - Merkuriusz Polski
436
BLOG

Czy liberalizm w Polsce ma szanse zaistnieć choćby tylko jako p

Polskaliberalna.net - Merkuriusz Polski Polskaliberalna.net - Merkuriusz Polski Polityka Obserwuj notkę 4

Paweł Krężołek w swoim tekście ( na portalu - przyp. red.) proponuje zjednoczenie liberałów w Polsce. W zasadzie idea świetna, tylko ciężka do realizacji w szczegółach. Każdy kto choć trochę interesuje się liberalną polityką tego kraju wie jak bardzo nieustępliwie konserwatywni, jak bardzo fanatyczni są niektórzy konserwatywni liberałowie.

Polska potrzebuje liberalizmu gospodarczego. Ale liberalizmu oświeconego, zamiast naiwnego wolnorynkowego populizmu w stylu pewnego pana określanego jako „grabarz polskiego liberalizmu”. Przecież na rynku występuje nader często „zawodność rynku”, (market failure), i rolą Państwa jest przeciwdziałanie skutkom monopoli naturalnych, rynków płytkich, asymetrii informacji i przez to podwyższonemu ryzyku niektórych inwestycji (stąd stosowany w praktyce gospodarczej „infant industry argument”).

 

Pamiętajmy że ze względu na przesunięcie czasowe nie jesteśmy w stanie zawierać transakcji z przyszłymi pokoleniami. Konsumując wszystkie nieodnawialne zasoby dziś, obniżamy dobrobyt przyszłych pokoleń w następnych epokach. Zielony liberalizm, lub ekoliberalizm to ideologia polityczna uwzględniająca potrzebę zrównoważonego rozwoju. Czy ona też będzie pasowała polskim konliberałom w wypadku ewentualnej współpracy?

 

Ekonomia to także koszty zewnętrzne. Przewóz ładunków drogami lub torami powoduje tak naprawdę gigantyczne koszty zewnętrzne, i to głównie koszty zapewnienia bezpieczeństwa. Samochody osobowe muszą mieć ogromną wytrzymałość by wytrzymać kolizję z samochodem ciężarowym. Pociągi osobowe kiedyś miały koła ze szprychami, a wagony wykonywano z drewna. Po kilku katastrofach w XIX wieku gdzie rozpędzone pociągi towarowe zmiotły niemal całe składy pełne pasażerów, zostawiając krew i drzazgi, pociągi pasażerskie to dziś żelazne klatki z oknami, mające wytrzymać bodaj 600 kN i kolizję ze składem towarowym.

 

Ale za te wszystkie cuda konieczne aby zapewnić bezpieczeństwo w transporcie bynajmniej nie zapłacił ten kto generuje „koszty zewnętrzne bezpieczeństwa”. Zapłacili nabywcy samochodów, pasażerowie autobusów, tramwajów, pociągów. O gigantycznym zużyciu nieodnawialnych zasobów paliwa nie wspomnę. Ciężarówka zużywa nawierzchnię drogi ponad 100 tys. razy bardziej niż samochód osobowy. Płaci maksimum kilka razy więcej poprzez akcyzę na paliwo i inne opłaty. Komentarz zbyteczny- wiadomo kto płaci resztę.

 

Konliberałowie to wg różnych uprzedzeń także gospodarczy nacjonaliści. A obecne protesty alterglobalizacyjne mają swoją ekonomiczną podbudowę. Pamiętamy chyba Davida Ricardo z jego stworzonym w 1817 roku pojęciem korzyści komparatywnej. Kraj bogaty w kapitał efektywniej produkuje dobra kapitałochłonne niż kraj bogaty w ręce do pracy. Kraje zasobne w siłę roboczą wyjdą najlepiej jeśli będą produkowały towary pracochłonne, a kraje zasobne w kapitał- towary kapitałochłonne, importując w zamian za nie dobra pracochłonne.

 

Ale Europa zatrzasnęła drzwi jedynemu produktowi jaką moga produkować mające nadmiar siły roboczej kraje III świata- żywności. Po co produkować cukier z nader słodkiej trzciny cukrowej, skoro można go wytapiać w Kruszwicy czy Lublinie z polskiego buraka, nawet jeśli cukru w nim niewiele? Interwencjonizm w tej dziedzinie trwa aż od Napoleona! Europa cynicznie eksploatuje gospodarczo kraje III świata, sprzedając im produkty kapitałochłonne i poza surowcami zamykając swój rynek na ich produkty pracochłonne, głównie żywność.

 

Wyliczankę można ciągnąć, i to niemal w nieskończoność. Wolny rynek to idea oczywiście wypaczona i dziurawa, w dużej mierze przez państwowy interwencjonizm. Są tu możliwe różne podejścia, czego uczy ekonomika ochrony środowiska. Możemy założyć że koszty zewnętrzne w drodze np. procesów przed sądami, zostaną przerzucone na ich twórców (jest to tzw. „Coase Theorem”, dzieło ekonomisty Ronalda Coase).

 

Ale z drugiej strony koszty tych transakcji są gigantyczne, a zysk niewielki, wobec czego sytuacja nie ulegnie zmianie. Wg innej szkoły ekonomiki środowiska koszty te winno rozdzielać państwo, obarczać nimi ich generujących. Tak się zwykle nie dzieje, ponieważ występuje tzw. zawodność państwa.

 

Nie wiem jaką szkołę ekonomiki środowiska reprezentują polscy konserwatywni liberałowie. Obawiam się, że żadną, ale może to tylko uprzedzenie. Jednak ważna jest ich wiara w wolny rynek, jego mechanizmy, ową niewidzialną rękę (lub wg Kingi Dunin, nogę) rynku. Oby tylko nie była ślepa w stylu Janusza Korwina Mikkego, którego cień wciąż roztacza się nad polskimi konserwatywnymi liberałami.

Dziś jednoczy się polska lewica nie-SLD-owska. Tajemnicą poliszynela jest że różnie mniejsze partie (SdPL, PD, UP, PD, PK) prowadzą ze sobą rozmowy. Ongiś chciałem by do tego grona dołączyli polscy „liberalni liberałowie”. Nie wiem jednak, czy byliby w stanie wpłynąć na politykę gospodarczą takiego bloku.

 

Polska dramatycznie potrzebuje partii liberalnej gospodarczo. Jeśli liberałowie porozumieją się z kon-liberałami to możliwe jest stworzenie jednego wspólnego bloku do „liberalnej walki z gospodarczo nieudolnym PO”. Samo powstanie takiej alternatywy byłoby już ogromnym sukcesem.

 

Liberałowie również obyczajowi mają jednak dylemat, co zrobić z prawami człowieka na straży których stoją. Czy powiesić na kołku ad calendas graecas, uznając prymat polityki gospodarczej? Czy też stworzyć koalicję konserwatywnych liberałów i soc-liberałów skrupulatnie w umowie ustalając reguły gry?

 

Możliwe jest stworzenie konstruktu, który będzie liberalny gospodarczo, ale w sferze obyczajowej będzie się składał z dwóch podmiotów. Listy wyborcze będą obsadzone kandydatami i soc-liberalnymi, i kon-liberalnymi, a późniejsza polityka społeczna bloku będzie wynikiem sumy głosów jakie zostały oddane na kandydatów poszczególnych ugrupowań.

 

Jest to skomplikowane, ale polityka jest sztuką kompromisu, ba, jest jednym wielkim kompromisem. Polska gospodarka pilnie potrzebuje zmartwychwstania liberałów. Celem musi być udział we władzy, inaczej projekt nie ma znaczenia. Dziś próbuje zmartwychwstać lewica, może ta samą drogą powinni pójśc i polscy liberałowie?

 

Ale na razie ruch ten czeka praca u podstaw. Wydawanie kwartalników politycznych, organizowanie debat, tworzenie środowiska zwolenników i sympatyków. Bez tego nie ma ruchu politycznego, są tylko wybijające się jednostki obdarzone wizją. A potrzeba jest inna- budowa ruchu wokół konkretnych ideologii. Liberalizm w Polsce ma szansę, jeśli zacznie pracę u podstaw. I jeśli będzie miał koncepcję na zaistnienie jako realna alternatywa polityczna. Zjednoczenie środowiska rozbitego w tematach obyczajowych i współpraca soc-liberałów z konserwatywnymi liberałami, jeśli jest możliwa, taką szansą jest.

 

 

Adam Fularz

 

 

polskaliberalna.net merkuryusz.pl REDAKTOR NACZELNY: Bogumił Kolmasiak REDAKTOR NACZELNY WYDANIA ZAGRANICZNEGO: Agnieszka Gmiter WYDAWCA: STOWARZYSZENIE DEMOKRATYCZNA FRAKCJA MŁODYCH ZAST. REDAKTORA NACZELNEGO: ADAM FULARZ OBECNI I BYLI WSPÓŁPRACOWNICY Paweł Krężołek, Janusz Wdzięczak, prof. Marek Rocki, dr Robert Gwiazdowski, dr Robert Suski, Wojciech Popiela, Piotr Beniuszys, Andrzej Potocki, Aviv Steinmetz, Marek Tomsia, Marcin Kotowski,Marcin Kwaśniewski,M. Kosek, B. Wasilewski,Flanky, Gigabyte, MAC, Marcin Celiński, Sławomir Potapowicz, Witek Mossakowski, Piotr Dwojacki, S.Sipowicz,Maciej Iwanicki,,Michał Musur, Jędrzej Kulig       WERSJA WORLD:

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka